17 marca 2017

DIY Matowe pomadki mineralne - nowe kolory.

Witajcie :)
Już jakiś czas temu na FB pokazywałam Wam nowe pomadki do ust według znanej Wam receptury opisanej w TYM poście. Dziś podzielę się recepturą na dwa nowe kolory - czerwień i fiolet. Zapraszam!

Szczegóły procesu tworzenia matowych pomadek opisałam w TYM poście, a wykonanie na przykładzie pierwszego koloru - brzoskwiniowego zobaczycie w filmie na moim kanale YT.
Od lewej:
Brzoskwinia
0,2g bazy TKB
0,3g Orange Sorbet
1,5g bazy do pomadek

Poziomka
0,2g bazy TKB
0,1g Orange Sorbet
0,1g Brilliant Rose
0,1g Garnet
1,5g bazy do pomadek

Czerwień
0,2g bazy TKB
0,3g Garnet
0,5 0,5-militrowej łyżeczki Black Mica
1,5g bazy do pomadek

Fiolet
0,2g bazy TKB
0,2g Vivid Violet
0,1g Garnet
0,5 0,5-militrowej łyżeczki Black Mica
1,5g bazy do pomadek

Na etapie mieszania pigmentów i bazy do pomadek dodałam 1 kroplę olejku eterycznego z pomarańczy, co nadało piękny zapach.

Jak możecie zauważyć pomadki po zastygnięciu pokrywają się warstewką, która kryje ich prawdziwy kolor. Nie trzeba się tym przejmować, gdy zaczniemy ich używać warstewka znika i kolory pozostają w opakowaniu takie jak na zdj. ręki.
Oczywiście jestem zachwycona pomadkami, a zwłaszcza nowymi kolorami. Na czerwoną pomadkę czekałam już długo, ale brak było w kolorówce.com odpowiedniego pigmentu. Teraz mam wymarzony kolor, który jest intensywny, kryjący, a pigment pozostaje na ustach jeszcze długo po wchłonięciu bądź starciu się olejów. Nie rozlewa się poza kontur ust. Jej efekt można stopniować.

Fioletowy kolor to był zupełny eksperyment. I... wyszedł bardzo udany. W dodatku słyszałam wiele komplementów na temat tego koloru, gdy miałam go na ustach. Jest to trochę zgaszony fiolet, nie głęboka śliwka czy jagoda. Dzięki zawartości czerwonej miki ma w sobie odrobinę ukrytego różu przez co kolor jest niepowtarzalny, niezwykły. Potrafi zwieńczyć cały makijaż i zwraca uwagę! :) Również można go stopniować i również pigment pozostaje na ustach.

Poziomka i brzoskwinia to kolory, które robię już chyba trzeci raz. Jeden jest bardzo łagodny, a drugi soczysty. W przypadku najjaśniejszego pigment nie pozostaje jak to jest w przypadku w/w, ale poziomka również barwi usta.

Warto tu podkreślić, że tak jak poprzednie wersje pomadek, w składzie są tylko naturalne, nierafinowane oleje i masła, wosk pszczeli. Pielęgnują usta i nadają piękny kolor. A to, że znikają przy jedzeniu, to normalna sprawa. Jednak pozostaje po nich pigment, w postaci zgaszonej, ale jednolicie rozłożonej na ustach.
Serdecznie Wam polecam!

21 lutego 2017

DIY Mineralne cienie do powiek - nowe kolory.

Witajcie :)
Pierwszy post z przepisem i instrukcją na własne, prasowane, mineralne cienie do powiek napisałam już jakiś czas temu i od tamtej pory moje zamiłowanie do takiego makijażu oka się nie zmieniło. Dokupiłam więc kolejne miki i wykonałam z nich cienie, tym razem dzienne, spokojne. Zobaczcie same :)


Cień pierwszy od lewej Tea Rose, wykonany z połyskującej miki, o pięknym i niebanalnym odcieniu herbacianej róży.
0,1g bazy TKB
1,1g Tea Rose

Kolejny, złoty beż, ciepły, rozświetlający, idealnie spisze się jako rozświetlacz.
0,2g bazy TKB
0,4g Oriental Beige
0,4g Pale Tan
0,2g Brown Coco

Trzeci to mój ulubiony rozświetlacz zarówno kącika oka jak i kości policzkowych. Jest na tyle neutralny, że nada się dla każdej karnacji. W odcieniu raczej chłodnym. Mocno odbija światło, a to za sprawą miki White Mica.
0,3g bazy TKB
0,4g Brown Coco
0,4g White Mica
0,1g Oriental Beige

Ostatni kolor to prawie matowy, chłodny, ciemny brąz, którego intensywność można stopniować i pięknie rozcierać. Jako nieliczny matowy kolor wśród mik szczególnie zasługuje na uwagę.
0,1g bazy TKB
1,1g Brown Coco

Sposób wykonania jest analogiczny do tego opisanego w poprzednim poście o cieniach. Jedynie ze względu na większe ilości, trzeba odpowiednio zwiększyć ilość kropli alkoholu i gliceryny.
A tak prezentują się kolory w dziennym świetle na bazie z gliceryny. Aparat niestety nie oddaje ich pięknego błysku - nie, to nie drobinki, to czysty blask! Tea Rose i Brown Coco są mocno napigmentowanymi cieniami, pozostałe średnio. Podobnie jak poprzednie moje cienie, wytrzymują na powiekach do zmycia, mają intensywne barwy i są po prostu piękne. Szkoda tylko, że tak mało jest mik matowych. Bo pigmenty matowe owszem są dostępne, ale z nich cienie nie wychodzą tak łatwo, komfortowo i z taką konsystencją.

Korzystając z okazji zakupu paletki poczwórnej, przeniosłam część moich cieni ze starej palety z chińskiego sklepu. Tak o to się prezentują. Przepisy na te kolory nadal są aktualne w poprzednim poście.

Ponadto nagrałam też film z tworzenia w/w cieni, więc niedługo pojawi się na moim kanale YT Panna Pedantka. Dla tych, co jeszcze mają wątpliwości/chcieliby zobaczyć jak to naprawdę wygląda w praktyce, serdecznie zapraszam do śledzenia i subskrybowania kanału :) Film pojawi się już niedługo!
O zaletach mineralnego makijażu twarzy, oczu, ust mogłabym się rozwodzić godzinami. A dlaczego nie kupię gotowej palety? O tym na pewno pojawi się post lub film :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...