21 lutego 2017

DIY Mineralne cienie do powiek - nowe kolory.

Witajcie :)
Pierwszy post z przepisem i instrukcją na własne, prasowane, mineralne cienie do powiek napisałam już jakiś czas temu i od tamtej pory moje zamiłowanie do takiego makijażu oka się nie zmieniło. Dokupiłam więc kolejne miki i wykonałam z nich cienie, tym razem dzienne, spokojne. Zobaczcie same :)


Cień pierwszy od lewej Tea Rose, wykonany z połyskującej miki, o pięknym i niebanalnym odcieniu herbacianej róży.
0,1g bazy TKB
1,1g Tea Rose

Kolejny, złoty beż, ciepły, rozświetlający, idealnie spisze się jako rozświetlacz.
0,2g bazy TKB
0,4g Oriental Beige
0,4g Pale Tan
0,2g Brown Coco

Trzeci to mój ulubiony rozświetlacz zarówno kącika oka jak i kości policzkowych. Jest na tyle neutralny, że nada się dla każdej karnacji. W odcieniu raczej chłodnym. Mocno odbija światło, a to za sprawą miki White Mica.
0,3g bazy TKB
0,4g Brown Coco
0,4g White Mica
0,1g Oriental Beige

Ostatni kolor to prawie matowy, chłodny, ciemny brąz, którego intensywność można stopniować i pięknie rozcierać. Jako nieliczny matowy kolor wśród mik szczególnie zasługuje na uwagę.
0,1g bazy TKB
1,1g Brown Coco

Sposób wykonania jest analogiczny do tego opisanego w poprzednim poście o cieniach. Jedynie ze względu na większe ilości, trzeba odpowiednio zwiększyć ilość kropli alkoholu i gliceryny.
A tak prezentują się kolory w dziennym świetle na bazie z gliceryny. Aparat niestety nie oddaje ich pięknego błysku - nie, to nie drobinki, to czysty blask! Tea Rose i Brown Coco są mocno napigmentowanymi cieniami, pozostałe średnio. Podobnie jak poprzednie moje cienie, wytrzymują na powiekach do zmycia, mają intensywne barwy i są po prostu piękne. Szkoda tylko, że tak mało jest mik matowych. Bo pigmenty matowe owszem są dostępne, ale z nich cienie nie wychodzą tak łatwo, komfortowo i z taką konsystencją.

Korzystając z okazji zakupu paletki poczwórnej, przeniosłam część moich cieni ze starej palety z chińskiego sklepu. Tak o to się prezentują. Przepisy na te kolory nadal są aktualne w poprzednim poście.

Ponadto nagrałam też film z tworzenia w/w cieni, więc niedługo pojawi się na moim kanale YT Panna Pedantka. Dla tych, co jeszcze mają wątpliwości/chcieliby zobaczyć jak to naprawdę wygląda w praktyce, serdecznie zapraszam do śledzenia i subskrybowania kanału :) Film pojawi się już niedługo!
O zaletach mineralnego makijażu twarzy, oczu, ust mogłabym się rozwodzić godzinami. A dlaczego nie kupię gotowej palety? O tym na pewno pojawi się post lub film :)

14 stycznia 2017

DIY Serum rewitalizujące z witaminą C.

Witajcie :)

Zapraszam Was na kolejny przepis na serum do twarzy. Tym razem zupełnie coś nowego - kosmetyk o wszechstronnym działaniu. Idealny jako wieczorna porcja substancji pobudzających skórę do odnowy. Kończę już drugą buteleczkę i z chęcią zrobię sobie kolejne :)


Do przygotowania serum potrzebujemy wielu różnych składników, ale każdy z nich ma wspaniałe działanie na naszą skórę, dlatego warto zainwestować w takie serum. Jak zawsze to u mnie bywa, bazą jest oczywiście żel hialuronowy i żel z aloesu. Natomiast pozostałe składniki to:


Mocznik - nawilża, pobudza keratynocyty do odnowy, przyspiesza regenerację naskórka.
Kwas mlekowy - oczyszcza, jest antyoksydantem, zwęża pory, przyspiesza odnowę skóry poprzez lekkie złuszczanie.
Glukonolakton - antyoksydant, lekko oczyszcza.
SAP - czyli stabilna forma witaminy C - sól rozpuszczalna w wodzie. O witaminie i naukowych badaniach nad jej stosowaniem pisałam w tym poście. Po lekturze postanowiłam zakupić i stosować. Jako antyoksydant, stymulator produkcji kolagenu, ochronę przed UV, rozjaśnianie przebarwień.
Macerat z zielonej kawy, który później zamieniłam na olej z dzikiej róży. Serum nabrało pomarańczowej energetycznej barwy, a sam olej trafił razem z serum do ulubieńców :)


Skład:   (proporcje na 30g)
Żel z aloesu   44%   (13,2g)
Żel hialuronowy 1%    (40%)   (12,0g)
Mocznik   5%   (1,5g)
Kwas mlekowy   3%   (0,9g)
Glukonolakton   3%   (0,9g)
Witamina C [SAP]   1%   (0,3g)
Macerat z zielonej kawy/Olej z dzikiej róży   4%   (1,2g)
FEOG   (6 kropli)
Olejek eteryczny z bergamotki/ z drzewa różanego   (2 krople)

Naturalnym zjawiskiem jest rozrzedzenie żelowej konsystencji po pewnym czasie używania. Dla zapobiegnięcia tego można dodać odrobinę gumy ksantanowej.

Sposób wykonania w filmie.

Skóra jest tak dobrze nawilżona i odżywiona, że nie potrzebuję już kremu na noc, mimo zimowej pory. Jest gładka, napięta i promienna. Nie spodziewajmy się jednak mocnego oczyszczania - kwasy zawarte w serum są w małym stężeniu i są głównie w celu działania przeciwzmarszkowego, pobudzającego skórę do odnowy. Bardzo szybko się wchłania, pięknie pachnie, ma przyjemną formulację - używanie tego serum to czysta przyjemność! :) A bogactwo składników dogłębnie pielęgnuje skórę. Jestem zachwycona tym kosmetykiem i serdecznie Wam polecam.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...