Henna włosów | Indus Valley Czekoladowy | Moje doświadczenia

Witajcie!
Jak zapewne wiecie, od dłuższego czasu na moim Instagramie dzielę się z Wami małymi urywkami z mojej przygody z hennowaniem włosów. Zaczęłam ją akurat z henną, która dopiero wkracza na polski rynek i nie jest tak popularna jak Khadi czy Orientana. Stąd też był to skok na głęboką wodę - pierwsze w życiu hennowanie (ba, nawet pierwsze farbowanie!) włosów i do tego produktem, o którym w internecie cisza.
Moim celem od długiego czasu było wyrównanie koloru włosów, które rozjaśniają się od słońca. Zatem wybrałam hennę w kolorze czekoladowym - to odcień głębokiego brązu, w kolorze gorzkiej czekolady. Bez ciepłości, ale i bez nadmiernych chłodnych tonów. Taki w sam raz :)

W opakowaniu znajdziemy hennę, rękawiczki, czepek i instrukcję wykonania, a w niej odpowiedzi na nurtujące pytania. Plus dla producenta za zachęcanie do wykonania próby na paśmie włosów. Sama też tak zrobiłam przed pierwszym pełnym hennowaniem. Unikniemy w ten sposób nieprzyjemnych niespodzianek ;)

Farbowanie przeprowadzałam na 3 różne sposoby, a więc w ciągu 3 miesięcy wykorzystałam 3 opakowania henny.
Najlepszą kombinacją okazało się zalanie henny mocno gorącą wodą, ale nie gotującą się (około 70-80 stopni C), odstawienie na około 15 minut, nałożenie jeszcze lekko ciepłej i pozostawienie jej na włosach przez 2 godziny pod czepkiem.
Ku mojemu zaskoczeniu hennowanie mogłam zawęzić do krótkiego czasu, a samo nakładanie nie odbywa się u mnie w sposób, jaki widujemy u fryzjera - pasmo po paśmie. To gęsta papka, a nie farba chemiczna o gładkiej konsystencji. Przy pomocy rąk (w rękawiczkach) rozsmarowuję hennę na rozczesanych, umytych włosach dzieląc je na dość spore pasma. Na koniec formuję coś na kształt koka i nakładam czepek.
Po długim płukaniu włosów czystą wodą pozostawiam je do wysuszenia. Na poduszkę polecam nałożyć w tym pierwszym dniu np. ręcznik, gdyż mogą na niej zostać niewielkie ślady niewypłukanej henny.

Pierwszy dzień po hennowaniu włosy są lekko przesuszone, bardzo puszyste, ich objętość jest zwielokrotniona. A kolor dopiero powoli ciemnieje. Normalnym jest, że przeczesując włosy palcami nasza skóra lekko zabarwi się na niebieski odcień (Indygo). Jest to spowodowane wspomnianym wcześniej nieodpowiednim wypłukaniem henny. Ale ona musi zostać na włosach, aby kolor dobrze się utlenił!
Drugi dzień po hennowaniu różni się tylko (albo aż) kolorem - otrzymujemy pełną intensywność koloru i blasku. Tak, to jest już prawie nasz docelowy kolor ;)
Pierwsze mycie poprzedzam olejowaniem, a następnie postępuję standardowo szampon + odżywka, zabezpieczanie końcówek i odżywka w sprayu. Po umyciu włosów szamponem nie musimy się już obawiać barwienia ubrań - "luźna" henna została wypłukana.
Po lewej włosy nietknięte nigdy wcześniej henną - po prawej po pierwszej hennie.

Trzeci dzień - nasz wymarzony kolor właśnie ujawnia się w pełnej okazałości :) Włosy są puszyste, grube, pełne objętości i życia. Mają równomierny, piękny i wielowymiarowy kolor głębokiej czekolady, a ich blask wręcz zachwyca. Znikają smętne kosmyki, które same nie wiedziały, czego im do szczęścia potrzeba. Nie trzeba trudzić się z pielęgnacją, układaniem i czesaniem. Są silne, zdrowe i o wiele grubsze!

To, jak bardzo henna odmieniła moje włosy, ciężko opisać słowami, ale zmiany te są namacalne. Widzę ogromną różnicę i wraz z upływem czasu, a więc i z wypłukiwaniem się henny, moje włosy tracą na gęstości powracając do swojego "normalnego" stanu. Dlatego traktuję hennę  jak luksusowy zabieg w salonie fryzjerskim.


Sam kolor wypłukuje się powoli wraz z każdym myciem. Przy mojej częstotliwości mycia co 3 dzień powtarzam farbowanie po miesiącu. Wtedy moje włosy z głębokiej czekolady powracają prawie do swojego wyjściowego odcienia - widzę znów rozjaśnioną warstwę wierzchnią. Jednak nie jest to kompletne wypłukanie, trochę henny po miesiącu jeszcze w moich włosach pozostaje.

W świetle dziennym dają się zauważyć czerwonawe refleksy, które dodają włosom wielowymiarowości. Nie widać ich absolutnie "na codzień". Trzeba się postarać, aby je uchwycić - dlatego uspokajam. Nie bójcie się rudych refleksów, przynajmniej przy tym odcieniu :)

Warto się trochę potrudzić i pobrudzić, bo efekt moim zdaniem jest fenomenalny! :)
Znacie hennę Indus Valley?

Komentarze