29 sierpnia 2014

DIY Lekki balsam czekoladowy.

Witajcie :)
Dziś przedstawię Wam prosty przepis na lekki balsam do ciała z masłem kakaowym. Pomoże on zachować opaleniznę na dłużej, a jeśli się nie opalacie – masło kakaowe poprawi koloryt Waszej skóry. Myślę, że przepis przypadnie do gustu szczególnie tym z Was, które szukają lekkiego, wciąż letniego mazidła do ciała :)

Skład:   (proporcje na 200g balsamu)
Faza olejowa 29%
MGS 3%   (6,0g)
Alkohol cetylowy 3%   (6,0g)
Masło kakaowe 15%   (30,0g)
Olej migdałowy 8%   (16,0g)

Faza wodna 71%
Woda destylowana 66%   (132,0g)
Żel z aloesu 5%   (10,0g)
Alantoina szczypta

Faza dodatków
Konserwant FEOG   (40k)
Olejek eteryczny   (kilka kropli)

Sposób wykonania
  • Dezynfekujemy pojemniczki, łyżeczki itp.
  • Odmierzamy składniki fazy olejowej i umieszczamy je w naczyniu. Od jakiegoś czasu za zlewki służą mi pojemniki z ZSK - są wykonane z polipropylenu - z tego samego materiału, co zlewki PP, a są dużo tańsze. Ponadto mają przykrywko, które przyspiesza proces rozpuszczania.

  • Odmierzamy składniki fazy wodnej i umieszczamy je w naczyniu. Tutaj nowością jest świeży żel z aloesu, który pozyskałam ręcznie. Mój aloes pięknie się rozrósł, więc postanowiłam przekonać się o jego właściwościach.

  • Naczynia umieszczamy w kąpieli wodnej i czekamy aż faza olejowa się rozpuści.
  • Przelewamy fazę olejową do fazy wodnej.

  • Mieszamy spieniaczem do mleka.
  • Gdy emulsja przestygnie, dodajemy konserwant i olejek eteryczny.
  • Przekładamy do słoiczka/butelki. Przechowujemy do 2 miesięcy.

Masło kakaowe pięknie pachnie czekoladą, ale jest to zapach delikatny i niestety konserwant wyraźnie przebija się w balsamie, dlatego radzę dodać kilka kropli olejku eterycznego.
Lekki olej migdałowy (niestety, rafinowany) pełni w balsamie rolę konsystencjonotwórczą, a mówiąc prościej - sprawia, że balsam nie jest tępy, jak to bywa w przypadku emulsji wykonanych z samych maseł kosmetycznych.
Chociaż może wydawać się Wam, że balsam jest gęsty i tłusty, to jest to nieprawdą! Jest lekki, szybko się wchłania i nie pozostawia na skórze tłustej warstewki, dzięki czemu po kilku minutach możemy założyć ubranie. Ma to swoje plusy i minusy. Osobiście wolę (potrzebuję) mazidła treściwe i natłuszczające z powodu mojej suchej skóry, ale wiem, że nie wszyscy tak mają i lubią lekko nawilżające balsamy.
Na poprawę kolorytu trzeba oczywiście poczekać i stosować balsam regularnie. Jeśli posiadacie macerat z marchwi, olej rokitnikowy lub olej z kiełków pszenicy, możecie ich dodać zamiast oleju migdałowego. Zawarte w nich (w dużej ilości) karotenoidy przyspieszą poprawę kolorytu skóry.
Co do żelu z aloesu - będę go jeszcze testować, m.in. w pielegnacji skóry twarzy. Natomiast już teraz mogę powiedzieć, że nadał balsamowi właściwości kojących, łagodzących - skóra na łydkach po depilacji nic nie szczypie, nie jest też podrażniona :)

Masło kakaowe oraz olej migdałowy dostaniecie w sklepie Gaj Oliwny, gdzie obecnie trwa promocja na masło oraz na darmową wysyłkę. Polecam :)

A Wy jakie balsamy wolicie? Gęste i treściwe czy lekkie?

19 sierpnia 2014

DIY Podkład mineralny do cery tłustej lub mieszanej - Kolorówka.com

Witajcie :)
Zapraszam na długi i treściwy wpis z instrukcją oraz moimi radami dotyczącymi wykonania własnego podkładu mineralnego. Nie obyło się bez problemów, ale na szczęście wszystko zostało już dopracowane, a ja cieszę się idealnie dopasowanym podkładem :)
Za cenę 26 zł (w moim przypadku bez pojemniczków) otrzymujemy zestaw – podkład mineralny do cery tłustej lub mieszanej 12g. Już na wstępie powiem, że nie trzeba obawiać się słowa tłustej, ponieważ podkład nie wysusza, a i jego krycie nie jest mocne, ale o tym dokładnie później.
W skład zestawu wchodzą:
  • Sericite Mica & Mirystynian Magnezu (5g) – wypełniacz.
  • Dwutlenek tytanu (2,9g) – krycie.
  • Tlenek cynku (1,5g) – krycie.
  • Krzemionka Spherica P-1500 (1,2g) – pochłanianie sebum.
  • Stearynian magnezu (1,2g) - przyczepność i aplikacja podkładu.
  • Alantoina (0,2g) – łagodzi podrażnienia.
  • Pigment do wyboru (5ml) – tlenek pastelowy.
  • Zestaw pigmentów: żółcień żelazowa, zieleń chromowa, błękit ultramarynowy, czerwień żelazowa.
  • Torebki strunowe 2 szt.
  • Instrukcja wykonania.
Sposób wykonania

W miejscu pracy rozkładamy chusteczkę higieniczną/ręcznik papierowy. Dezynfekujemy moździerz i łyżeczki.
Do moździerza wsypujemy:
  • 2 łyżeczki (o poj. 5ml) Sericite Mica & Mirystynian Magnezu
  • Dwutlenek tytanu (całe opakowanie)
  • Tlenek cynku (całe opakowanie)
Ucieramy kilka minut, aby wszystkie składniki się ze sobą połączyły. Im dłużej ucieramy, tym lepiej. W trakcie ucierania minerały zaczną przywierać do ścianek moździerza – zeskrobujemy i ucieramy dalej.
Do torebki strunowej wsypujemy:
  • Pozostałą część Sericite Mica & Mirystynian Magnezu
  • Alantoina
  • Krzemionka Spherica
  • Stearynian Magnezu
Zamykamy torebkę, pocieramy, przesypujemy z góry na dół itp. Robimy to delikatnie, nad chusteczką – torebka może pęknąć. Mnie pękła ;) Na szczęście niewiele się wysypało.

Do torebki strunowej z wyżej wymienionymi składnikami wsypujemy zawartość moździerza i ponownie pocieramy, przesypujemy z góry na dół itp.
Na wszelki wypadek z mieszanki odsypujemy około 2-3ml – przyda się, gdyby podkład wyszedł zbyt ciemny. 
Z tej mieszanki odmierzamy łyżeczkę (5ml) i wsypujemy do moździerza. Następnie dodajemy brązowy pigment (w moim przypadku tlenek pastelowy) i rozcieramy. Pigment mocno zmienia barwę podkładu, dlatego dodajemy go po trochu. Ja posługiwałam się rączką od łyżeczki i odmierzałam „szczypty”.
Jak sprawdzić, czy pigment został dobrze roztarty? Nabieramy odrobinę na pędzelek i przejeżdżamy po chusteczce/białej kartce. Jeśli nie zauważymy ciemniejszych lub jaśniejszych smug/kreseczek, oznacza to, że pigment został dobrze roztarty.
Zawartość moździerza przesypujemy do torebki strunowej i pocieramy, przesypujemy z góry na dół itp.

Sprawdzamy barwę podkładu na twarzy! Nie radzę na dłoni – skóra tam ma zupełnie inny odcień. Jeśli jest za jasny, powtarzamy uprzednie czynności, czyli zwiększamy ilość brązowego pigmentu. Warto być na tym etapie cierpliwym i dodawać naprawdę małe ilości, aby nie przesadzić, bo później o wiele trudniej jest podkład rozjaśnić.

Gdy kolor jest już dobry, pozostaje nam modyfikacja jego odcienia za pomocą czterech kolorowych tlenków.
Żółcień żelazowa – dodajmy jej, aby nadać podkładowi żółtego/beżowego odcienia.

Zieleń chromowa – dodajemy jej, aby zlikwidować czerwone/różowe odcienie.

Błękit ultramarynowy – dodajemy go, aby ochłodzić podkład i zlikwidować pomarańczowe odcienie.

Czerwień żelazowa – dodajemy jej, aby ocieplić podkład, zlikwidować szare tony.

Ponownie wsypujemy objętość jednej łyżeczki (5ml) do moździerza, dodajemy odpowiednich tlenków i ucieramy. Wsypujemy do torebki strunowej i pocieramy, przesypujemy z góry na dół itp. Sprawdzamy odcień podkładu na twarzy.
Mój sposób na szybsze uzyskanie właściwego odcienia – sprawdzamy na twarzy odcień podkładu ucieranego w moździerzu, a nie tylko tego po rozcieńczeniu w torebce strunowej. Ucierając mniejszą ilość, szybciej zmieniamy odcień. Gdy okaże się, że część podkładu roztarta w moździerzu stapia się z naszą skórą, malujemy na białej kartce/chusteczce pasek. Następnie zwielokrotniamy ilości dodanych tlenków kolorowych, dążąc do uzyskania w torebce strunowej odcienia zgodnego z tym na kartce.
Idealny odcień podkładu to taki, który „znika” na twarzy, trudno jest go dostrzec, a także nie gryzie się z odcieniem skóry na szyi i dekolcie. Najlepiej nałożyć podkład na połowę twarzy i dopiero porównywać. Oczywiście robimy to w świetle dziennym! Pomocne okazuje się też robienie zdjęć twarzy :)

Gdy podkład jest już idealny, odcinamy róg torebki i przesypujemy go do pojemniczka.
A teraz opiszę Wam moje kroki i błędy na konkretnym przykładzie.

Tlenek pastelowy po rozcieńczeniu jest… różowy. Nie wiem, dlaczego jest uważany za najbardziej uniwersalny. Aby pozbyć się różowego odcienia, dosypywałam żółcieni żelazowej. Pomogło, ale nie do końca. Teraz podkład stał się pomarańczowy. Dodałam więc błękitu ultramarynowego, a potem jeszcze zieleni chromowej. I nie, nie mam cery chłodnej ani oliwkowej. To nie o to chodzi! Dodając kolorowych pigmentów niwelujemy niepożądane odcienie w podkładzie. I tak proporcje w moim podkładzie wynoszą:

tlenek pastelowy : żółcień żelazowa : zieleń chromowa : błękit ultramarynowy

21 szczypt : 13 szczypt : 8 szczypt : 6 szczypt

Oczywiście na początku podkład wyszedł mi za ciemny, więc dodałam zachowaną „odsypkę” oraz dwutlenek tytanu (kupiłam go oddzielnie) w ilości około 1g.

Jak się okazało, dopiero po dodaniu dwutlenku tytanu krycie podkładu jest dobre. Sam zestaw oferuje średnie krycie, które na pewno na zakryje cieni pod oczami i niedoskonałości. Moja zmodyfikowana wersja, tak czy siak dzieło przypadku, kryje cienie pod oczami częściowo (w lepsze dni nie potrzeba korektora) oraz kryje piegi i drobne niedoskonałości.

Podkład bardzo dobrze się rozprowadza, szybko przywiera do skóry i trzyma się jej naprawdę długo. Nie wysusza, nie ściąga skóry. Bardzo dobrze matuje, strefa T nie świeci się przez ... cały dzień :) To, z czym jeszcze się nie spotkałam, zaskoczyło mnie w tym podkładzie najbardziej. Minerały wyrównują wszelkie nierówności skóry, w tym rozszerzone pory. Cera staje się gładka i jedwabista w dotyku. Wygląda promiennie, świeżo i naturalnie.
Dopisek do cery tłustej jest moim zdaniem nie ma miejscu. Owszem podkład świetnie nadaje się do cery mieszanej, ale dla cery tłustej będzie za mało kryjący. Uważam, że nada się on także do cery normalnej. Więcej o podkładzie napiszę później, gdy przetestuję go w różnych warunkach :)

zdj bez obróbki
Wnioski
  • Przed zakupem zaopatrz się w moździerz (lub młynek do kawy, ale sposób wykonania troszkę się różni), coś do odmierzania (łyżeczki) oraz pędzle (polecam kabuki).
  • Jeśli nie jesteś pewna, jakie krycie oferuje podkład i/lub jakiego krycia potrzebuje Twoja cera, dorzuć do koszyka dwutlenek tytanu (wystarczy próbka 5ml).
  • Lepiej nie wybieraj tlenku pastelowego, nie jest on uniwersalny, a zawiera w sobie różowe i pomarańczowe tony.
  • Zawsze zrób „odsypkę” na wypadek zbyt ciemnego koloru.
  • Dodawaj pigmenty ostrożnie!
  • Nie kieruj się typem urody (chłodny, ciepły, żółty czy oliwkowy), ale niweluj niepożądane odcienie w podkładzie, aby dojść do koloru, który stopi się z Twoją skórą.
  • Zapisuj poszczególne kroki, a następnym razem praca pójdzie szybciej.
Mam nadzieję, że moje eksperymenty zachęcą Was do tworzenia własnych kosmetyków kolorowych. Pierwszy raz jest zawsze najtrudniejszy, ale później idzie już szybko. A podkład to tylko początek, bo można go trochę odsypać i zrobić rozświetlacz, brązer czy korektor :) Naprawdę warto! Ja do podkładów drogeryjnych już nie wrócę, a Wy?

PS. Recenzja po 3 latach używania podkładu mineralnego z Kolorówka.com na kanale YT.

3 sierpnia 2014

Kolorowo mi, czyli mineralne zakupy z Kolorówka.com

Witajcie :)
Czas wreszcie odezwać się po długiej przerwie. Wybaczcie mi, ale lato szybko mija, a ja staram się zachować je na dłużej, więc zajęłam się robieniem dżemów, syropów i innych przetworów. Ponadto lato to świetna okazja do kulinarnych eksperymentów z owocami w roli głównej :) Dlatego zniknęłam na trochę z blogosfery, by pojawić się z nowymi nabytkami, oczywiście naturalnymi! Jak w tytule - zrobiłam zakupy w sklepie Kolorówka.com i po raz drugi nie zawiodłam się na obsłudze i jakości produktów. 


Wybrałam Zestaw - podkład mineralny do cery tłustej lub mieszanej 12g z uwagi na fakt, że moja cera zmieniła się w mieszaną oraz poprzedni podkład miał za małe krycie. W zestawie otrzymujemy wszystko, co jest nam potrzebne do zrobienia własnego, idealnie dopasowanego do koloru naszej skóry, podkładu. Ja swój już zrobiłam i niedługo pojawi się post z dokładną instrukcją :)

Perłowe pigmenty mineralne miki wykorzystam... do wielu rzeczy ;) Najpierw prasowane cienie do powiek, potem pomyślę o różu/rozwietlaczu i eyelinerze. A może jeszcze brązer? Możliwości jest mnóstwo! Do tego jeszcze baza do cieni  TKB Matte Texture Base for Eye 10g, aby móc tworzyć jaśniejsze odcienie i bawić się kolorem.
Miki, które kupiłam (od góry): Lemon Drop Pop!, Tropic Bronze, Egyptian Emerald, Black Mica, Vivid Violet, Indian Red, Dark Blue, Bordeaux, Brilliant Rose, Peach Fuzz.
Do zrobienia korektora mineralnego potrzebny jest mi Dwutlenek Tytanu, który odpowiada za krycie. Dodatkowo dwa pojemniczki z sitkiem i puszek (przyda się do torebki).
 

Moździerz ceramiczny jest niezbędny do zrobienia podkładu mineralnego, a także korektora, brązera czy innych kosmetyków, w których trzeba rozetrzeć tlenki kolorowe i białe (np. dwutlenek tytanu, tlenek cynku). Swój kupiłam w Pepco za świetną cenę 9,99zł. 


Swego czasu te pędzle były w Biedronce za 25zł. Ja znalazłam je kilka dni temu na przecenie za 10zł! :) Okazało się, że pędzle są warte nawet tych 25zł - są tak mięciutkie i delikatne, że można miziać się po twarzy cały dzień ;) W zestawie pędzel do cieni (ja wykorzystam do rozcierania), do brwi (dość sztywny, może być i do brwi, i do cieni), do pudru (do podkładu mineralnego idealny!), do różu.


W Netto upolowałam spieniacz do mleka za 5zł. Przyda się, gdy moje obecne mieszadełko odmówi współpracy ;)
W Netto znajdziecie też olej lniany (250ml/13zł). Na opakowaniu jest napisane "zimno tłoczony" i nie bójcie się, jest też nierafinowany - posiada charakterystyczny, cierpko-gorzkawy zapach.

Jak tam Wasze letnie zakupy? 

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...