13 sierpnia 2017

Substancje aktywne w kosmetykach - kwas mlekowy.

Witajcie :)
Wielokrotnie w moich przepisach pojawia się kwas mlekowy, jako składnik odmładzający, regulujący, złuszczający i antyoksydacyjny. Znajdziecie go w serach do twarzy, jak i balsamie do ciała z mocznikiem. Jego widoczne działanie na skórę ciągle zachęca mnie do nowych eksperymentów. Warto więc przyjrzeć się temu składnikowi pod kątem właściwości, zalecanego stężenia i efektów, jakie wywiera na skórę odpowiednio stosowany. Zapraszam!


Kwas mlekowy należy do grupy alfa-hydroksykwasów. Jest naturalnie wytwarzany w ludzkim organizmie, a jako składnik kosmetyczny produkowany jest z udziałem mikroorganizmów (bakterii kwasu mlekowego) techniką biotechnologiczną; bardzo rzadko jest to synteza chemiczna. Wyprodukowany w ten sposób kwas mlekowy jest identyczny z naturalnym, a jego produkcja jest znacznie szybsza i tańsza.
Na rynku dostępny jest w formie rozcieńczonej, najczęściej 80%. Jego aktywna forma to konformacja L.
Cząsteczka kwasu mlekowego jest mała, co ułatwia jej penetrację przez warstwy naskórka, a w związku z tym ułatwia też transport innych substancji zawartych w kosmetyku. Jego aktywność, a więc konkretne działanie jest uzależnione przede wszystkim od stężenia i pH kwasu.
Do 10% - złuszczanie nie powinno się pojawić.
Powyżej 10% - złuszczanie, zwiększona ochrona przeciwsłoneczna jest konieczna.
Zalecane pH: 3-5.

Leczenie trądziku
Kwas mlekowy, jak i inne kwasy, najczęściej jest kojarzony ze złuszczaniem - peelingiem chemicznym. Mechanizm działania nie został jednoznacznie określony. Pierwszą hipotezą są chelatujące właściwości kwasów AHA, które blokują jony wapnia w cząsteczkach adhezji komórek skóry zależnych od kationów Ca2+. Obniżenie stężenia wapnia powoduje rozluźnienie połączeń międzykomórkowych i złuszczanie naskórka. Drugą teorią jest wpływ kwasów AHA na apoptozę, czyli programowaną śmierć komórek - naturalny proces w naszym organizmie. Kwas mlekowy, zależnie od stężenia, zwiększa ilość komórek apoptotycznych, czyli komórek martwych, które ulegną złuszczeniu. 
Działanie złuszczające powoduje zmniejszenie warstwy rogowej naskórka, które znalazło zastosowanie w leczeniu takich schorzeń skóry jak łojotokowe zapalenie skóry, trądzik, blizny oraz w pielęgnacji skóry starzejącej się pod wpływem słońca.
Złuszczanie
Jednak warto wiedzieć, że złuszczanie to tylko jedna z właściwości kwasu mlekowego.

Kwasy AHA zwiększają stężenie mukopolisacharydów, w tym kwasu hialuronowego, co istotnie wpływa na poprawę nawilżenia skóry.
Badania wykazują, że leczenie skóry przedramienia 20% kwasem glikolowym spowodowało wzrost zawartości kwasu hialuronowego w naskórku i skórze właściwej oraz zwiększenie genowej ekspresji mRNA kolagenu jedynie w miejscach leczonych kwasami AHA.
Wpływają na poprawę działania bariery skóry i zwiększają odporność na podrażnienia wywołane przez środki powierzchniowo czynne, jak np. SLS.

Działanie rozjaśniające skórę opiera się na bezpośrednim hamowaniu tyrozynazy - enzymu odpowiedzialnego za procesy pigmentacji. Kwas mlekowy w dawkach 300 lub 500mg/ml hamuje wytwarzanie melaniny. Jest stosowany też z innymi substancjami rozjaśniającymi, zwiększając ich transport, jak np. hydrochinon i retinoidy.

Leczenie skóry ze zmianami posłonecznymi - kwas mlekowy przez cały czas trwania badania zmniejszał plamy barwnikowe, niwelował ziemiste zabarwienie skóry.
Po zastosowaniu kwasu mlekowego wystąpiło zmniejszenie szorstkości skóry o 16%. Osoby stosujące kwasy AHA zauważyły spłycenie bruzd, wzrost jędrności i ujednolicenie kolorytu skóry.
W leczeniu skóry starzejącej się pod wpływem słońca 25% kwasy AHA zwiększają grubość naskórka, wpływają na syntezę kolagenu i kwasu hialuronowego, zwiększają ilość włókien elastycznych (elastyny).
Leczenie ciemnej skóry
Wrażliwość na słońce podczas stosowania 10% kwasów AHA została porównana do wrażliwości następującej po zastosowaniu mydła czy SLS, czyli wymagająca ochrony na poziomie SPF 2. Im większe stężenie, tym większa ochrona UV jest wymagana. Z własnego doświadczenia wiem, że podkład mineralny + serum malina-aloes wystarczająco chronią moją skórę, stosując serum z witaminą C i kwasami AHA.

Z moich własnych doświadczeń wiem, że dzięki kuracji kwasem mlekowym doprowadziłam moją skórę do prawidłowego stanu. Stan przed i po możecie zobaczyć w TYM poście.
Regularnie, od kilku miesięcy stosuję niskie stężenie kwasu mlekowego w serum rewitalizującym z witaminą C, jako składnik nawilżający, antyoksydacyjny, przeciwzmarszczkowy i regulujący wydzielanie sebum.
Okazjonalnie stosuję też peeling kwasem mlekowym o stężeniu 20-25%. 
Zdecydowanie warto włączyć kwas mlekowy do swojej pielęgnacji, zwłaszcza w przypadku cer problematycznych :)

Bibliografia:
Zoe Diana Draelos "Kosmeceutyki"

29 maja 2017

DIY Słoneczny krem dla cery bardzo suchej/dojrzałej.

Witajcie :)

Przepis dla osób szukających kremu dla cery suchej - jeśli nie skusiliście się na poprzedni przepis lub posiadacie cerę dojrzałą, to ten kosmetyk będzie ciekawą opcją do wypróbowania. Zapraszam! :)


Skład:   (proporcje na 50g)
Faza olejowa (30%):
Emulgator MGS   5%   (2,5g)
Alk. cetylowy   5%   (2,5g)
Masło shea   8%   (4,0g)
Olej z kiełków pszenicy   7%   (3,5g)
Olej arganowy   5%   (2,5g)

Faza wodna (65%):
Woda destylowana    55%   (22,5g)
Gliceryna   4%   (2,0g)
Żel hialuronowy [1%]   4%    (2,0g)
D-panthenol [70%]   2%   (1,0g)

Faza dodatków (5%):
Olej z dzikiej róży   5%   (2,5g)
FEOG   (10 kropli)
Olejek eteryczny z drzewa różanego   (3 krople)

Seria wpisów "Jak zrobić sobie krem?"

Sposób wykonania jest analogiczny do tradycyjnej emulsji, do zobaczenia w filmie - FILM YT


To już widać po konsystencji, że krem jest bardzo gęsty/tłusty/treściwy. Piękny kolor i zapach umilą stosowanie ;) Mamy tu bogactwo nierafinowanych olejów, a także humektantów: kwas hialuronowy, gliceryna oraz witamina B5, która działa przede wszystkim łagodząco. Krem wchłania się powoli, wymaga poświęcenia chwili na rozsmarowanie. Pozostawia ochronną warstewkę na skórze. Zdecydowanie opcja dla cer dojrzałych i/lub bardzo suchych, niewrażliwych na zatykanie porów skóry. 
Czy na noc, czy na dzień? To zależy od Waszej skóry, jednak ja skłaniałabym się ku nocnej pielęgnacji, ponieważ nie ma tutaj oleju z pestek malin, który zapewniłby ochronę przed UV. 
Celowo jest tu większa zawartość emulgatorów, gdyż ilość olejów jest znaczna. Fazę wodną można wzbogacić jeszcze żelem z aloesu, ale najlepiej takim świeżo pozyskanym z rośliny.

19 maja 2017

DIY Baza kremowa - tylko 5 składników.

Witajcie :)

Przedstawiam Wam przepis na bazową emulsję, z której zrobicie dowolny krem czy balsam. Szczególnie polecana do tworzenia kosmetyków opartych w większości na składnikach nieodpornych na podgrzewanie. Zapraszam!


Skład:   (proporcje na 50g)
Faza olejowa 20%
Emulgator MGS   8%   (4,0g)
Alk. cetylowy   8%   (4,0g)
Olej słonecznikowy   4%   (2,0g)

Faza wodna 80%
Woda destylowana   80%   (40,0g)

Faza dodatków
Konserwant FEOG   (10 kropli)

Seria wpisów "Jak zrobić sobie krem?"

Sposób wykonania jest analogiczny do tradycyjnej emulsji, do zobaczenia w filmie - FILM YT

Z przepisu powstaje bardzo gęsta emulsja. Z jej pomocą możemy wykonać dowolny kosmetyk. Zawiera tylko 5 składników, co jest moim zdaniem bardzo dobre - w porównaniu do dostępnych baz kremowych w sklepach z półproduktami. Nie ma tutaj też maseł, które mogłyby zatkać pory skóry. Olej jest w minimalnej ilości z konieczności rozpuszczenia emulgatorów. Poza tym jest olejem schnącym, a więc nie trzeba martwić się o komedogenność. Więcej o tym jak wybrać odpowiedni olej pisałam w TYM poście. 

Jak działa baza?

Do bazy możemy dodać maksymalnie
  • 20% olejów i/lub maseł (w formie płynnej, przestudzonej) oraz
  • 30% fazy wodnej.
Oznacza to, że do 50g bazy możemy dodać przykładowo 20g olejów i 30g wody. Nie więcej, ale mniej jak najbardziej. Najważniejsze, aby nie przekroczyć w/w procentowej zawartości każdej z faz . Należy pamiętać, że dodane składniki fazy wodnej należy zakonserwować dodatkową porcją konserwantu, odpowiednio do dodanej ilości.
Dodawanie składników o pH różnym od obojętnego spowoduje rozrzedzenie i/lub rozwarstwienie emulsji. Przed dodaniem do bazy należy ustabilizować pH fazy wodnej. Nie polecam tworzenia kosmetyków z mocznikiem na tej bazie - wymagają one emulsji od podstaw z zachowaniem dokładności i precyzji w regulacji pH.

A Wy używacie baz kremowych? :)

2 maja 2017

Przegląd mineralnych mik z Kolorówka.com

Witajcie :)
Zastanawiacie się, co kupić w sklepie Kolorówka.com? Które miki są godne polecenia do cieni i pomadek?
W filmie dowiecie się opinii na temat każdej mojej miki, a także zobaczycie ich kolor, blask!, pigmentację. Wszystko, co warto wiedzieć przed zakupem. Miłego oglądania!
PS. Zdjęcie nie odda w pełni ich blasku - przekonajcie się w filmie :)


A Wy, które miki polecacie? ;)

21 kwietnia 2017

DIY Dezodorant roll-on - bez glinu.

Witajcie :)

Zapraszam Was na przepis na kosmetyk o zastosowaniu zupełnie innym niż dotychczas. Mowa o dezodorancie -  skutecznym i bezpiecznym dla naszego organizmu :)


Skład:   (proporcje na 50g)
Faza olejowa   9%
Emulgator MGS   1,5%   (0,75g)
Alk. cetylowy   1,5%   (0,75g)
Olej słonecznikowy   4%   (2,0g)
Deo ZR   2%   (1,0g)

Faza wodna:   89%
Woda destylowana   89%   (44,5g)

Faza dodatków:   2%
D-panthenol (r-r 75%)    2%    (1,0g)
FEOG   (10 kropli)
Olejek eteryczny z drzewa herbacianego   (3 krople)

Seria wpisów "Jak zrobić sobie krem?"

Sposób wykonania jest analogiczny do tradycyjnej emulsji, właściwie to lekko zmodyfikowany przepis na mleczko do demakijażu - FILM YT

Przepis na mleczko do demakijażu ma szerokie zastosowanie (np. maseczki do twarzy), a ten przepis na pewno nie jest ostatni ;)

Dezodorant ma właściwości dezodorujące, a więc usuwa przykry zapach potu. Ponadto olejek z drzewa herbacianego zapewnia ładny zapach i właściwości antybakteryjne, co wzmaga działanie głównego składnika - Deo ZR. Jest to rycynolan cynku, sól kwasu rycynolowego i cynku; bezpieczna substancja KLIK. Według mnie jest to zdrowsza alternatywa dla ałunu, który często można kupić nie naturalny, ale syntetyzowany chemicznie (polecam wpis). Nawet jeśli naturalny, glinu wolę unikać. Zdecydowałam się więc na cynk, który naszemu organizmowi nie szkodzi, a wręcz jest potrzebny. 

Testuję go i jak na razie spisuje się bardzo dobrze. Skóra nie jest podrażniona, a ubrania nie są poplamione. Forma lekkiego mleczka wchłania się około minuty, podobnie do ogólnodostępnych dezodorantów w kulce. Przez cały dzień nie wyczuwam przykrego zapachu, a jednocześnie naturalny aromat z olejku eterycznego jest na tyle dyskretny, że nie wybija się na pierwszy plan i nie przyćmiewa zapachu moich perfum. Skóra pod pachami jest nawilżona, ale nie pozostaje na niej żaden osad/pyłek. Emulsja wchłania się całkowicie. Aplikowany nawet niedługo po depilacji nie wywołuje pieczenia. D-panthenol w składzie wpływa na łagodzenie podrażnień. Można się pokusić o dodatek żelu z aloesu, ale na pewno polecam pozostać przy minimalnym składzie.
Dezodorant - a więc nie wpływa na ilość wydzielanego potu. Proces wydzielania toksyn i chłodzenia organizmu działa nieprzerwanie :)
Oczywiście, nie spodziewajmy się cudów - po treningu nie zapewni braku przykrego zapachu, ale na pewno go zmniejszy.
A czy Ty zadbałeś/aś już o bezpieczny dezodorant?

4 kwietnia 2017

Aktualna pielęgnacja włosów - kwiecień 2017r.

Witajcie :)

Od ostatniej aktualizacji minął rok, a w mojej włosowej rutynie właściwie dużo się nie zmieniło. Nie było spektakularnych efektów, bo moje włosy już wtedy były w dobrej kondycji. Patrząc na poprzedni wpis mogę śmiało stwierdzić, że w kwestii włosowej dążę do minimalizacji. Jednak nie bez powodu ten wpis, parę zmian jest i warto je zapisać i Wam przekazać :)
Stałym punktem w pielęgnacji jest olejowanie. W okresie zimowym powróciłam do oleju z kiełków pszenicy. Nowością jest olej avocado, który pasuje moim włosom solo i pół na pół z kiełkami. Olej nakładam na min. 2h przed każdym myciem, od ucha w dół, robiąc przerwę raz na jakiś czas.
Celem pobudzenia włosów do wzrostu jak i odżywienia skóry głowy, sporządziłam macerat na oleju słonecznikowym z lawendy, rozmarynu, pokrzywy i skrzypu. Wcieram mieszankę w skórę głowy przy okazji olejowania włosów. Jest to nowość w mojej pielęgnacji, dlatego o efektach wypowiem się później.

Zmywam szamponem Isana Med, teraz wolę wersję z solą morską lub do codziennego stosowania. Wydają mi się łagodniejsze od tej z mocznikiem.
Po myciu zawsze odżywka Nivea Long Repair + olej z kiełków pszenicy. Na kilka minut, a im dłużej tym lepiej :)
Odżywkę ekpresową GlissKur + olej (z pestek malin i np. z kiełków) stosuję jako zabezpieczenie, ale też gdy moje włosy są zbyt spuszone. W końce wcieram po myciu kroplę oleju.

I tak przez ostatni rok prezentowała się moja pielęgnacja włosów, jedynie oleje się zmieniały. Były to: pestki dyni, orzech włoski, kiełki pszenicy, avocado. Jednak po wielu próbach pozostałam z dwoma wymienionymi na samym początku - pszenica i avocado. Z przewagą pszenicy, ten olej zawsze pozostanie najlepszym! :)

Niestety zauważyłam, że pomimo ciągłej pielęgnacji, moje włosy mają rozdwojone końce na różnej długości, chociaż cały czas skracam je co ok. 3 miesiące (do tej pory była to metoda "na babuszkę", ale ostatnie cięcie na koniec marca -4cm zrobiłam tradycyjnie, na równo). Za winowajcę uznałam zwykły, plastikowy grzebień. Kiedyś nie wierzyłam, by miało to tak duże znaczenie, ale spośród wielu czynników niszczących włosy, to tylko ten mógł u mnie spowodować te zniszczenia końcówek.
Dlatego zakupiłam szczotkę z naturalnego włosia. Miałam kiedyś podobną i wspominałam ją jako genialny zbieracz kurzu z włosów i środek na objętość. To prawda ;)


Co pozostało niezmienne, to brak ciepła w stylizacji i kosmetyków typu pianki, lakiery. Nie czeszę włosów na mokro, staram się kłaść spać z suchymi. Nie związuję ich jednak do snu w warkocz, ponieważ o dziwo zaczęło mi to przysparzać kołtunów. Nadal nie służą mi proteiny.
Okresowo wzmacniam się od wewnątrz pijąc herbatkę ze skrzypu i pokrzywy. Również okresowo dopada mnie zwiększone wypadanie włosów, za co można winić stres czy wahania hormonów.

Dokładne czesanie robi różnicę ;)
Ogólnie jestem zadowolona ze stanu włosów, z ich długości. Ale nie z gęstości. Dlatego staram się je zagęścić, pobudzić do wzrostu nowe włosy. I wiem, że to możliwe. Tylko trzeba cierpliwości i systematyczności. Pamiętam jak kiedyś miesięczne picie ziołowej herbaty spowodowało wysyp baby hair na mojej głowie :) Trzymajcie kciuki, by i tam razem mi się udało!
A tutaj macie porównanie od samego początku dbania o włosy :)


17 marca 2017

DIY Matowe pomadki mineralne - nowe kolory.

Witajcie :)
Już jakiś czas temu na FB pokazywałam Wam nowe pomadki do ust według znanej Wam receptury opisanej w TYM poście. Dziś podzielę się recepturą na dwa nowe kolory - czerwień i fiolet. Zapraszam!

Szczegóły procesu tworzenia matowych pomadek opisałam w TYM poście, a wykonanie na przykładzie pierwszego koloru - brzoskwiniowego zobaczycie w filmie na moim kanale YT.
Od lewej:
Brzoskwinia
0,2g bazy TKB
0,3g Orange Sorbet
1,5g bazy do pomadek

Poziomka
0,2g bazy TKB
0,1g Orange Sorbet
0,1g Brilliant Rose
0,1g Garnet
1,5g bazy do pomadek

Czerwień
0,2g bazy TKB
0,3g Garnet
0,5 0,5-militrowej łyżeczki Black Mica
1,5g bazy do pomadek

Fiolet
0,2g bazy TKB
0,2g Vivid Violet
0,1g Garnet
0,5 0,5-militrowej łyżeczki Black Mica
1,5g bazy do pomadek

Na etapie mieszania pigmentów i bazy do pomadek dodałam 1 kroplę olejku eterycznego z pomarańczy, co nadało piękny zapach.
Instrukcja jak wykonać krok po kroku w filmie!

Jak możecie zauważyć pomadki po zastygnięciu pokrywają się warstewką, która kryje ich prawdziwy kolor. Nie trzeba się tym przejmować, gdy zaczniemy ich używać warstewka znika i kolory pozostają w opakowaniu takie jak na zdj. ręki.


Oczywiście jestem zachwycona pomadkami, a zwłaszcza nowymi kolorami. Na czerwoną pomadkę czekałam już długo, ale brak było w kolorówce.com odpowiedniego pigmentu. Teraz mam wymarzony kolor, który jest intensywny, kryjący, a pigment pozostaje na ustach jeszcze długo po wchłonięciu bądź starciu się olejów. Nie rozlewa się poza kontur ust. Jej efekt można stopniować.

Fioletowy kolor to był zupełny eksperyment. I... wyszedł bardzo udany. W dodatku słyszałam wiele komplementów na temat tego koloru, gdy miałam go na ustach. Jest to trochę zgaszony fiolet, nie głęboka śliwka czy jagoda. Dzięki zawartości czerwonej miki ma w sobie odrobinę ukrytego różu przez co kolor jest niepowtarzalny, niezwykły. Potrafi zwieńczyć cały makijaż i zwraca uwagę! :) Również można go stopniować i również pigment pozostaje na ustach.

Poziomka i brzoskwinia to kolory, które robię już chyba trzeci raz. Jeden jest bardzo łagodny, a drugi soczysty. W przypadku najjaśniejszego pigment nie pozostaje jak to jest w przypadku w/w, ale poziomka również barwi usta.

Warto tu podkreślić, że tak jak poprzednie wersje pomadek, w składzie są tylko naturalne, nierafinowane oleje i masła, wosk pszczeli. Pielęgnują usta i nadają piękny kolor. A to, że znikają przy jedzeniu, to normalna sprawa. Jednak pozostaje po nich pigment, w postaci zgaszonej, matowej, ale jednolicie rozłożonej na ustach.
Serdecznie Wam polecam!

21 lutego 2017

DIY Mineralne cienie do powiek - nowe kolory.

Witajcie :)
Pierwszy post z przepisem i instrukcją na własne, prasowane, mineralne cienie do powiek napisałam już jakiś czas temu i od tamtej pory moje zamiłowanie do takiego makijażu oka się nie zmieniło. Dokupiłam więc kolejne miki i wykonałam z nich cienie, tym razem dzienne, spokojne. Zobaczcie same :)


Cień pierwszy od lewej Tea Rose, wykonany z połyskującej miki, o pięknym i niebanalnym odcieniu herbacianej róży.
0,1g bazy TKB
1,1g Tea Rose

Kolejny, złoty beż, ciepły, rozświetlający, idealnie spisze się jako rozświetlacz.
0,2g bazy TKB
0,4g Oriental Beige
0,4g Pale Tan
0,2g Brown Coco

Trzeci to mój ulubiony rozświetlacz zarówno kącika oka jak i kości policzkowych. Jest na tyle neutralny, że nada się dla każdej karnacji. W odcieniu raczej chłodnym. Mocno odbija światło, a to za sprawą miki White Mica.
0,3g bazy TKB
0,4g Brown Coco
0,4g White Mica
0,1g Oriental Beige

Ostatni kolor to prawie matowy, chłodny, ciemny brąz, którego intensywność można stopniować i pięknie rozcierać. Jako nieliczny matowy kolor wśród mik szczególnie zasługuje na uwagę.
0,1g bazy TKB
1,1g Brown Coco

Sposób wykonania jest analogiczny do tego opisanego w poprzednim poście o cieniach. Jedynie ze względu na większe ilości, trzeba odpowiednio zwiększyć ilość kropli alkoholu i gliceryny.
A tak prezentują się kolory w dziennym świetle na bazie z gliceryny. Aparat niestety nie oddaje ich pięknego błysku - nie, to nie drobinki, to czysty blask! Tea Rose i Brown Coco są mocno napigmentowanymi cieniami, pozostałe średnio. Podobnie jak poprzednie moje cienie, wytrzymują na powiekach do zmycia, mają intensywne barwy i są po prostu piękne. Szkoda tylko, że tak mało jest mik matowych. Bo pigmenty matowe owszem są dostępne, ale z nich cienie nie wychodzą tak łatwo, komfortowo i z taką konsystencją.

Korzystając z okazji zakupu paletki poczwórnej, przeniosłam część moich cieni ze starej palety z chińskiego sklepu. Tak o to się prezentują. Przepisy na te kolory nadal są aktualne w poprzednim poście.

Ponadto nagrałam też film z tworzenia w/w cieni, więc niedługo pojawi się na moim kanale YT Panna Pedantka. Dla tych, co jeszcze mają wątpliwości/chcieliby zobaczyć jak to naprawdę wygląda w praktyce, serdecznie zapraszam do śledzenia i subskrybowania kanału :) Film pojawi się już niedługo!
O zaletach mineralnego makijażu twarzy, oczu, ust mogłabym się rozwodzić godzinami. A dlaczego nie kupię gotowej palety? O tym na pewno pojawi się post lub film :)

14 stycznia 2017

DIY Serum rewitalizujące z witaminą C.

Witajcie :)

Zapraszam Was na kolejny przepis na serum do twarzy. Tym razem zupełnie coś nowego - kosmetyk o wszechstronnym działaniu. Idealny jako wieczorna porcja substancji pobudzających skórę do odnowy. Kończę już drugą buteleczkę i z chęcią zrobię sobie kolejne :)


Do przygotowania serum potrzebujemy wielu różnych składników, ale każdy z nich ma wspaniałe działanie na naszą skórę, dlatego warto zainwestować w takie serum. Jak zawsze to u mnie bywa, bazą jest oczywiście żel hialuronowy i żel z aloesu. Natomiast pozostałe składniki to:


Mocznik - nawilża, pobudza keratynocyty do odnowy, przyspiesza regenerację naskórka.
Kwas mlekowy - oczyszcza, jest antyoksydantem, zwęża pory, przyspiesza odnowę skóry poprzez lekkie złuszczanie.
Glukonolakton - antyoksydant, lekko oczyszcza.
SAP - czyli stabilna forma witaminy C - sól rozpuszczalna w wodzie. O witaminie i naukowych badaniach nad jej stosowaniem pisałam w tym poście. Po lekturze postanowiłam zakupić i stosować. Jako antyoksydant, stymulator produkcji kolagenu, ochronę przed UV, rozjaśnianie przebarwień.
Macerat z zielonej kawy, który później zamieniłam na olej z dzikiej róży. Serum nabrało pomarańczowej energetycznej barwy, a sam olej trafił razem z serum do ulubieńców :)


Skład:   (proporcje na 30g)
Żel z aloesu   44%   (13,2g)
Żel hialuronowy 1%    (40%)   (12,0g)
Mocznik   5%   (1,5g)
Kwas mlekowy   3%   (0,9g)
Glukonolakton   3%   (0,9g)
Witamina C [SAP]   1%   (0,3g)
Macerat z zielonej kawy/Olej z dzikiej róży   4%   (1,2g)
FEOG   (6 kropli)
Olejek eteryczny z bergamotki/ z drzewa różanego   (2 krople)

Naturalnym zjawiskiem jest rozrzedzenie żelowej konsystencji po pewnym czasie używania. Dla zapobiegnięcia tego można dodać odrobinę gumy ksantanowej.

Sposób wykonania w filmie.

Skóra jest tak dobrze nawilżona i odżywiona, że nie potrzebuję już kremu na noc, mimo zimowej pory. Jest gładka, napięta i promienna. Nie spodziewajmy się jednak mocnego oczyszczania - kwasy zawarte w serum są w małym stężeniu i są głównie w celu działania przeciwzmarszkowego, pobudzającego skórę do odnowy. Bardzo szybko się wchłania, pięknie pachnie, ma przyjemną formulację - używanie tego serum to czysta przyjemność! :) A bogactwo składników dogłębnie pielęgnuje skórę. Jestem zachwycona tym kosmetykiem i serdecznie Wam polecam.

9 stycznia 2017

Rozdanie - Naturalne Kosmetyki Ręcznie Robione!

Witajcie :)

Zapraszam Was na pierwsze rozdanie na moim kanale YT Panna Pedantka. Do wygrania dwa świetne kosmetyki, zrobione własnoręcznie przeze mnie :)


Zasady rozdania i wszelkie potrzebne informacje znajdują się w opisie filmu na YT. Link poniżej.


Powodzenia! :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...