11 października 2014

DIY Mineralne pomadki kolorowe.

Witajcie :)
Zwykła, nawilżająca pomadka czy balsam do ust to pikuś. Wystarczy połączyć ze sobą masła, oleje i wosk pszczeli. Schody zaczynają się, gdy chcemy taką pomadkę zabarwić pigmentami mineralnymi. Problemy od konsystencji po kolor i krycie. Na szczęście, po wielu próbach, opracowałam przepisy, które zdecydowanie ułatwią Waszą pracę, jeśli zechcecie stworzyć własną, naturalną pomadkę. Zapraszam :)

Spójrzcie na wspaniałą, miękką konsystencję masła shea :)
Baza do pomadek 

To nic innego jak wyżej wymienione składniki tłuste: olej, masło, wosk pszczeli. Takiej bazy warto przygotować więcej. Oszczędzi nam to wiele czasu, ponieważ każdorazowe roztapianie wosku pszczelego, gdy najdzie nas ochota na nowy kolor pomadki, to niezbyt dobry pomysł. Wosk topi się bardzo długo, w wysokiej temperaturze. Natomiast baza roztapia się w kilkanaście sekund.

Składniki potrzebne do przygotowania 32,0 g bazy:
Olej abisyński 16,0 g
Wosk pszczeli 6,0 g
Masło shea 10,0 g
Rozpuszczamy w kąpieli wodnej. Koniec :)

Składników nie wybrałam przypadkowo. Olej abisyński słynie z właściwości dyspergujących pigmenty mineralne, ponadto jest prawie bezbarwny i bezzapachowy. Wosk pszczeli powoduje, że konsystencja jest zwarta. Masło shea to przede wszystkim, oprócz oleju abisyńskiego, emolient, który zadba o kondycję naszych ust. Wszystkie trzy składniki są odporne na podgrzewanie.
Baza powstała z tych składników jest pół-transparentna, nie posiada wyraźnego zapachu. Te cechy są bardzo ważne, ponieważ zależy nam uzyskaniu odpowiedniego koloru, a zbyt intensywny zapach mógłby sprawiać dyskomfort. Ponadto możemy łatwo wzbogacić pomadkę o ładny zapach dzięki olejkom eterycznym.

Problem konsystencji

Opracowana przeze mnie baza umożliwia stworzenie pomadki, którą aplikuje się pędzelkiem. Jest to jedyna i najlepsza forma pomadki ręcznie robionej. Pomadka w sztyfcie staje się zbyt twarda, natomiast w formie błyszczyka (z pacynką) rozlewa na ustach. Baza powinna być w temp. pokojowej zwarta, ale miękka; powinna łatwo się nabierać i przypominać trochę wazelinę. Trzeba pamiętać, że dodawanie pigmentów zagęszcza pomadkę.
Gotowa pomadka ma formę stałą, dość twardą. Nie nabierzemy jej na pędzelek jednym „pociągnięciem”, ale musimy wykonać kilka ruchów, np. kolistych. Ktoś pewnie pomyśli – po co zrobiłaś takie gęste pomadki?! A dlatego, że konsystencja pomadki zmienia się pod wpływem temperatury ust. Produkt o „idealnej” konsystencji w opakowaniu, na ustach po prostu się rozpłynie. Moje pomadki trzymają się idealnie, nie rozpływają się, a konsystencją przypominają … no właśnie pomadki :) Biorąc pod uwagę połysk i brak sklejania ust, można nazwać je pomadko-błyszczykami.

Problem krycia

Pigmenty mineralne (miki) dają tylko kolor i perłowość. Pomadki wyjdą więc słabo kryjące, a wręcz transparentne; będą bardziej podobne do błyszczyków. Aby zwiększyć krycie, należy dodać dwutlenku tytanu. Niestety nie jest tak łatwo, ponieważ czysty dwutlenek tytanu nie rozpuści się, pozostaną grudki. Roztartą formę tego składnika znajdziemy m.in. w bazie do cieni, która bez problemu miesza się pigmentami, a pomadki zyskują krycie.

Problem proporcji

Pigmentów nie możemy dodawać do woli, ponieważ zagęszczają one pomadkę. Dlatego warto trzymać się pewnych proporcji, a już na pewno nie przekraczać granic. W zależności od krycia i intensywności koloru, zawartość bazy do cieni i pigmentu się zmienia. Do zrobienia 2 pomadek używam 3,0 g bazy do pomadek i wobec tej wartości opiszę pewne zależności.


Ilość bazy do cieni

1 szczypta - 2 duże szczypty

pół-transparentna ––––> kryjąca

2 duże szczypty ––––> jasne kolory

1 szczypta – 1 duża szczypta ––––> ciemne kolory

Ilość pigmentów mineralnych

5 – 8 szczypt

odcień słaby ––––> odcień intensywny

Ogólna zawartość pigmentów i bazy do cieni

0,2 g – 0,3 g

––––> wzrasta gęstość, kremowość

––––> maleje konsystencja pomadko-błyszczyka 


Legenda:
Po lewej – 1 duża szczypta.
Po prawej – 1 szczypta.
3 szczypty = 1 duża szczypta
6 szczypt = 2 duże szczypty = około 0,1 g

Sposób wykonania 


Potrzebne rzeczy to: baza do pomadek, pigmenty mineralne, baza do cieni, mały słoiczek, coś do odmierzania i mieszania, miska z gorącą wodą. Warto zaopatrzyć się w wygodne opakowanie. Polecam odwiedzić sklepy typu „wszystko po 2,50zł”. Właśnie tam nabyłam paletkę 4 cieni do powiek, którą opróżniłam i zdezynfekowałam. Do nakładania – oczywiście pędzelek do ust.


Etap I

Przygotowujemy mieszankę pigmentów i bazy do cieni tak, aby uzyskać odpowiedni do naszych wymagań kolor. Do zdezynfekowanego i suchego pojemniczka odmierzamy składniki, zamykamy wieczkiem i potrząsamy. Sprawdzamy, czy składniki się wymieszały. Uwaga! Należy pamiętać, że mokry produkt jest ciemniejszy od suchego :) 


Etap II

Pojemniczek z minerałami stawiamy na wadze i dodajemy 3,0 g bazy do pomadek. Następnie umieszczamy go w kąpieli wodnej. Mieszamy do połączenia się tłuszczy z minerałami i czekamy, aż mieszanka uzyska konsystencję płynną. Chodzi o to, aby dobrze podgrzać mieszankę – jeśli będzie zbyt gęsta, będzie nam trudno przelać ją do pojemniczka. Powinna być tak płynna jak woda.



Przed przelaniem dokładnie wymieszać składniki (np. wykałaczką) i szybko przelać do pojemniczka (paletki na pomadki). Masa po wyjęciu z łaźni wodnej szybko tężeje. Aby powstała jednorodna, o estetycznym kształcie pomadka, należy czynność przelewania wykonywać szybko i energicznie. Mieszanie również jest bardzo ważne, ponieważ pigmenty opadają na dno podczas podgrzewania w kąpieli wodnej.
Pomadka GOTOWA! 


Przepisy na pomadki
Uwaga! Proporcje dot. wykonania dwóch sztuk o masie ok. 1,5 g każda.

Pomadka nr 1róż w odcieniu cielistym nude
2 duże szczypty bazy do cieni
2 szczypty Brilliant Rose
1 szczypta Peach Fuzz
5 szczypt Indian Red
3,0 g bazy do pomadek

Jasny, cielisty, ciepły róż. Średnio perłowy. Piękny połysk. Idealna na co dzień.

Pomadka nr 2brzoskwiniowa
2 duże szczypty bazy do cieni
6 szczypt Indian Red
3,0 g bazy do pomadek

Moja wymarzona i idealna pomadka brzoskwiniowa. Średnio perłowa, o pięknym połysku.


Pomadka nr 3Bordeaux
2 szczypty bazy do cieni
6 szczypt Bordeaux
3,0 g bazy do pomadek

Pomadka w opakowaniu wygląda na ciemną, iście bordową. Jednak na ustach to ciepła, odrobinę tylko bordowa czerwień. Ze względu na małą ilość bazy do cieni jest mniej kryjąca niż pozostałe pomadki. Ale nie umniejsza to jej pięknu – nie razi w oczy, pasuje do mojej karnacji, ożywia makijaż, no i ten blask :) Aby zwiększyć krycie wystarczy zwiększyć ilość bazy do cieni do 2 dużych szczypt.

Pomadka nr 4 poziomka
1 duża szczypta bazy do cieni
2 duże szczypty Indian Red
3 duże szczypty + 1 szczypta Brilliant Rose
3,0 g bazy do pomadek

Wyrazisty, poziomkowy kolor, który w swej intensywności zbliża się do neonowego różu. Odcień ciepły, cudowny blask. Kolor odważny, gra główną rolę w makijażu. Konsystencja bardziej gęsta, o większej perłowości i kryciu – a to ze względu większej ilości ogólnej minerałów. Aby jeszcze bardziej zintensyfikować kolor, można zmniejszyć ilość bazy do cieni do 1 szczypty.


Wszystkie pomadki cechuje:
  • wysoki połysk, który optycznie powiększa usta, nawet w przypadku ciemnych kolorów,
  • perłowość, ale brak drobinek,
  • wspaniała konsystencja – nie skleja ust, nie rozlewa się, daje uczucie niezwykłego komfortu na ustach,
  • nawilżenie i ochrona ust – suche skórki nie mają szans!
  • trwałość: 3-4 h z połyskiem, a sam kolor – aż do starcia, np. podczas posiłku. Pod względem koloru właśnie, pigmenty mineralne lubią „wżerać” się w usta ;) A połysk nie trwa wiecznie, ponieważ nasze usta go wchłaniają – a dokładniej tłuszcze, które ten połysk tworzą.

Zalety ręcznie robionych pomadek:
  • Prosty skład – tylko 3 składniki tłuszczowe i pigmenty mineralne.
  • Naturalne, nierafinowane masła i oleje.
  • Możliwość stworzenia idealnego, spersonalizowanego koloru oraz brak ograniczeń w doborze koloru. Zielone/niebieskie/czarne usta – czemu nie? :)
  • Pielęgnacja ust – nawilżenie i ochrona.
  • Brak w składzie: konserwantów, parafiny, sztucznych zapachów i innych szkodliwych składników.
  • Świetna zabawa!
  • Cena – bardzo niska w porównaniu do gotowego, mineralnego produktu.
A czy Ty znasz skład swojej pomadki? 

Wiem, że post jest długaśny, ale temat tego, co nakładam na moje usta, a więc też, co zjadam każdego dnia, jest dla mnie dość ważny. Uczymy się już czytać składy kosmetyków pielęgnacyjnych, ponieważ szukamy w nich składników odżywczych, a o kosmetykach kolorowych zwyczajnie zapominamy. Wystarczy nam, że znajdziemy odpowiedni kolor. A to duży błąd! Przykład – pomadko-błyszczyki Celia – parabeny i BHT – konserwant, który w testach na zwierzętach wywoływał nowotwory. Na temat składu kosmetyków kolorowych warto podyskutować, być może przygotuję osobny post z analizą składu kilku produktów, wybranych z każdej grupy (pomadki, podkłady, tusze itp.).

Oczywiście ja jestem ogromnie zadowolona ze swoich pomadek. W ogóle nie ciągnie mnie do kupna gotowej, zwłaszcza patrząc na ich składy. Naprawdę, nie spodziewałam się, że można stworzyć samemu w domu kosmetyk kolorowy, który spełni wszystkie moje oczekiwania. Pomadki te uważam za absolutny hit i polecam taką zabawę każdej z Was! :)

Wolicie naturalne czy drogeryjne pomadki?

4 października 2014

Olej abisyński - recenzja.

Witajcie :)
Testowanie naturalnych olejów to przyjemność odkrywania ich niezwykłych właściwości. To także kształtowanie umiejętności przewidywania, jak dany olej wpłynie na naszą skórę czy włosy. Nie każdy będzie nam odpowiadał, a nawet bardzo trudno znaleźć swój ideał. Aby uprościć Wasze poszukiwania, zapraszam na recenzję oleju abisyńskiego, który na razie nie cieszy się popularnością. Ale czy słusznie?

Właściwości
Crambe Abyssinica Seed Oil
Naturalnym terenem występowania Crambe Abyssinica jest region Morza Śródziemnego, zwłaszcza obszar zwany Abisynią (dzisiejsza Etiopia).
W latach czterdziestych dwudziestego wieku zapoczątkowano uprawę Crambe Abyssinica w USA w Północnej Dakocie, gdzie roślina zaaklimatyzowała się i jest uprawiana do dnia dzisiejszego. Uprawa Crambe Abyssinica prowadzona jest tam z zachowaniem naturalnych sposobów uprawy.
Nasiona Crambe Abyssinica zawierają 30% oleju. Olej ten jest wyjątkowo bogaty w długołańcuchowy nienasycony kwas erukowy (kwas cis 13-dokozenowy). Kwas erukowy zwykle stanowi ponad 50% wszystkich kwasów tłuszczowych zawartych w oleju. Obecność kwasu erukowego stanowi o wyjątkowo korzystnych właściwościach pielęgnacyjnych oleju abisyńskiego.

Typowy skład kwasów tłuszczowych w oleju abisyńskim:
palmitynowy - od 1 do 4 %
palmitoleinowy - od 0,1 do 0,4 %
stearynowy - od 0,5 do 2%
oleinowy - od 10 do 25%
linolowy - od 7 - 15%
linolenowy - od 2 - 5%
arachidowy - od 0,5 do 2%
behenowy - od 1 do 3%
erukowy - od 50 - 65%
lignocerynowy - od 0 do 1%

Własności chemiczne oleju abisyńskiego (Fancor Abyssinian oil).
Liczba kwasowa: <0,5
Ciężar właściwy: 0,906 - 0,911
Liczba zmydlenia: 160 - 175
Liczba jodowa (Hanus): 90 - 105
Indeks refrakcji: 1,465 - 1,475

Inne właściwości oleju abisyńskiego:
Kolor: jasno żółty.
Zapach: bez zapachu.
Reologia: olej łatwo rozprowadza się, niska lepkość.
Olej abisyński jest bardzo odporny na podwyższoną temperaturę.

Olej abisyński jest łatwo wchłaniany przez skórę, dając znaczną poprawę wyglądu skóry i wyraźne wygładzenie powierzchni skóry. Poprawę wyglądu skóry uzyskiwano już po kilkukrotnym zaaplikowaniu oleju nawet w przypadkach występowania głębokich zmarszczek oraz bardzo znacznego wysuszenia skóry. W kosmetykach dekoracyjnych zastosowanie oleju abisyńskiego ułatwia dyspergowanie pigmentów, wzmacnia odczucie wygładzenia i nawilżenia skóry.       
Analiza składu

W składzie znajdziemy niewielką ilość kwasów nasyconych (max 6,5%) oraz wielonienasyconych (max 20%). Oprócz kwasu erukowego, znajdziemy kwas o podobnej strukturze, czyli również
jednonienasycony kwas oleinowy (max 25%).

Olej abisyński to surowiec o wysokiej zawartości jednonienasyconego kwasu tłuszczowego omega 9 - kwasu erukowego. To mówi nam, że powinny na ten olej uważać osoby ze skórą skłonną do zaskórników. Ponadto olej posiada właściwości natłuszczające i nawilżające, ale nie penetruje w głąb skóry, tak jak robią to oleje z wysoką zawartością kwasów wielonienasyconych. Jest więc to dobry olej do pielęgnacji wierzchniej partii skóry, czyli naskórka. Będzie on pełnił w kosmetyku rolę ochronną, tworząc delikatny film.

Jako jeden z niewielu olejów nierafinowanych i zimno tłoczonych nie posiada zapachu. Jego słomkowy, jasny, niemalże bezbarwny kolor jest wielce pożądany przy produkcji kosmetyków kolorowych, np. pomadek. Ponadto olej powinien ułatwiać dyspergowanie, czyli równomierne rozmieszczanie się pigmentu w kosmetyku.

W pielęgnacji włosów będzie odpowiedni dla typów niskoporowatych i/lub średnioporowatych. Ze względu na swoją lekkość, nada się do zabezpieczania końcówek; łatwo się zmyje.

 Moje doświadczenia

Na pierwszy ogień poszły włosy - i tak, jak przewidziałam, był lekki puch i brak odpowiedniego dociążenia. Oleje z wysoką zawartością kwasów jednonienasyconych nie są odpowiednie dla moich wymagających kosmyków, zwłaszcza wysokoporowatych końcówek. Włosy po 3-godzinnym olejowaniu oraz masce z dodatkiem około 20 kropel oleju abisyńskiego, były lekko spuszone i niedociążone. Nie był to bad hair day, włosy łatwo ujarzmiłam odżywką w sprayu. Jednak zauważyłam też zwiększoną objętość włosów, dlatego może to być ciekawe rozwiązanie dla posiadaczek włosów bardzo cienkich i rzadkich :) Natomiast ja w kwestii pielęgnacji włosów pozostanę przy oleju z pestek dyni.

Twarz - nałożyłam go tylko raz w duecie z żelem hialuronowych. Niestety obawiałam się nieprzyjemnych niespodzianek. Jak już napisałam na wstępie - kwasy jednonienasycone nie są odpowiednie dla cer podatnych na zapychanie. Więcej o klasyfikacji kwasów tłuszczowych TUTAJ
Olej okazał się bardzo lekki, szybko się wchłonął i nie pozostawił tłustej warstwy. Jeśli nie obawiacie się zaskórników, olej ten może być fajnym składnikiem kosmetyków na dzień.

Ciało - stosowałam olej abisyński w robionym balsamie. Nawilża przyzwoicie, ale nie tak, jakbym sobie tego życzyła. A to dlatego, że jest olejem bardzo lekkim. Będąc przyzwyczajoną do ciężkości i tłustości oleju z kiełków pszenicy, takie lekkie oleje stosuję jako dodatek do kosmetyków. Ale... olej ten jest bardzo pomocny, gdy chcemy zachować zapach konkretnego surowca, np. masła kakaowego, tworząc z niego kosmetyk. Wystarczy połączyć masło kakaowe z odrobiną olej abisyńskiego w kąpieli wodnej i już mamy pięknie pachnące i łatwe w nakładaniu masło do ciała :) Ponadto odporność na podgrzewanie umożliwia dodawanie oleju do wielu receptur, bez obawy o utratę jego właściwości.


Kosmetyki kolorowe - to tutaj olej abisyński budzi zachwyt! Użyłam go do produkcji kolorowych pomadek i jestem ogromnie zadowolona z wyboru :) Pigmenty bardzo szybko się rozpuszczają, rozmieszczają równomiernie. Konsystencja pomadki jest wręcz wspaniała - nie rozlewa się, trzyma się na ustach. I jeszcze coś - genialnie nawilża usta! Suche skórki nie mają szans. Mam też uczucie niezwykłego komfortu na ustach. Brak zapachu i koloru w tym przypadku również jest wielkim plusem.

Olej abisyński otrzymałam do testów od firmy JAST Surowce kosmetyczne i tam również możecie zakupić mniejsze pojemności oleju abisyńskiego (i innych surowców), a dokładnie TUTAJ.

Przepis Tutaj
Znacie/stosujecie olej abisyński?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...