25 lutego 2015

Opakowania All In Packaging - recenzja.

Witajcie :)
Opakowania na kosmetyki ręcznie robione powinny nie tylko być funkcjonalne, ale też łatwe do mycia. Na nic nie przyda się opakowanie, którego nie sposób wykorzystać ponownie. Najlepszymi, bo najbardziej higienicznymi, są opakowania air-less. Niestety, nie każdy air-less jest przyjemny w użytkowaniu, a już totalną, jednorazową tandetą są te z ZSK. Natomiast opakowania All In Packaging to zupełnie inna bajka :)

I opakowanie KLIK i III opakowanie KLIK
Air-lessy otwierają się tylko od góry. Aby zdjąć "głowę" opakowania musimy użyć siły, tym bardziej w  przypadku opakowania nieprzezroczystego.

Oba opakowania są pojemności 50ml, a nie 100 ;)
  • Na samym dnie znajduje się tłok, który pod wpływem ubytku kosmetyku przesuwa się do góry. Jest na tyle dobrze dopasowany, że krem nie wypływa, a ścianki pozostają czyste.

  • Opakowania dozują krem w odpowiedniej ilości, wystarczającej na pokrycie skóry twarzy i szyi. Dozownik chodzi płynnie, nie zacina się. Jednak trzeba uważać, zwłaszcza z rzadszymi emulsjami, bo zbyt szybkie naciśnięcie powoduje wystrzał kremu ;)
  • Buteleczka stoi stabilnie, nie przewraca się jak to bywa w przypadku zbyt wąskich opakowań.
  • Mycie nie sprawia problemu. Nie ma tutaj zakamarków, których nie można domyć.
  • Opakowania są wykonane z grubszego, sztywnego plastiku - z pewnością posłużą nam przez długi czas.
Pojemność 50ml.
  • Butelka z pipetką, wbrew pozorom, nie jest szklana, a plastikowa. Przez to jest lekka, a ja nie muszę się martwić, że ją stłukę.
  • Pipeta dozuje bezproblemowo. 
  • Podobnie jak air-lessy, buteleczka jest wykonana z grubego plastiku.
  • Łatwo się czyści, a całe opakowanie prezentuje się elegancko.
  • Mankamentem jest tutaj długość pipety - przypuszczam, że jest to niedopatrzenie osoby pakującej (wiele opakowań All In Packaging jest sprzedawanych na części, czyli oddzielnie zakrętka/kroplomierz i buteleczka). Gdy kosmetyk będzie się kończył, można przechylić buteleczkę i nabrać go pipetą, więc bez obaw, da się wykorzystać go do końca ;)
Z opakowań jestem bardzo zadowolona i polecam Wam przejrzeć asortyment, ponieważ jest ogromny i wyszukany. Niestety tylko niektóre opakowania są dostępne w detalu, ale mam nadzieję, że w przyszłości firma zajmie się też sprzedażą małych ilości, bo z chęcią zaopatrywałabym się w ich opakowania :)

Znacie opakowania All In Packaging?

2 lutego 2015

DIY Mineralny korektor pod oczy i na niedoskonałości.

Witajcie :)
Gdy decydujemy się na zrobienie własnego podkładu mineralnego z Kolorówki, warto pomyśleć też o korektorze. Jedyną rzeczą, jaką musimy dokupić to dwutlenek tytanu, który pozwoli zwiększyć krycie. Wykonanie jest bardzo proste - po prostu lekko modyfikujemy podkład. Najlepsze w tym wszystkim jest oczywiście to, że otrzymamy kosmetyk naturalny i dopasowany do potrzeb naszej skóry.


Skład: 
Podkład mineralny    0,6g
Dwutlenek tytanu    3 duże szczypty/ok. 0,15g
Pigment tlenek pastelowy   1 szczypta
[Jak wygląda szczypta i duża szczypta - KLIK.]

Sposób wykonania
W moździerzu ucieramy podkład i dwutlenek tytanu, którego dodajemy w zależności od potrzeb, a więc intensywności krycia. Dwutlenek tytanu silnie rozjaśni mieszankę, dlatego konieczne jest dodanie jeszcze odrobiny kolorowego tlenku, którego użyłyśmy do produkcji podkładu.


Za pomocą czterech kolorowych tlenków, dołączonych do zestawu podkładu, możemy zmienić korektor tak, aby niwelował zaczerwienienia (zielony), czy też był bardziej żółty.


Swój korektor pozostawiłam w odcieniu podkładu tylko trochę jaśniejszym. Taka opcja idealnie sprawdzi się pod oczy, aby zakryć cienie i rozświetlić skórę, celem odwrócenia uwagi od worków/wpukleń (np. dolina łez).
Krycie korektora jest bardzo dobre. Może być większe i kto wie, czy kiedyś nie sypnę więcej dwutlenku tytanu, ale na dzień dzisiejszy taki mi odpowiada. Korektor kryje, co ma zakryć. Zobaczcie same ;)


Korektora używam też do zakrywania punktowych niedoskonałości, które czasem pojawiają się na mojej cerze. Sprawdza się w tej roli bardzo dobrze, ale na typowo czerwonych/różowych zmianach już nie - tutaj przydałby się korektor o zielonym odcieniu.
Nie osypuje się, bardzo dobrze przylega do skóry i stapia się z jej odcieniem. Odbija światło dzięki czemu skóra wygląda na gładką, bez zagłębień. Jest leciutki, a mimo to dobrze kryje. Trwałość - praktycznie aż do zmycia. Wydajność - jak to minerały, ogromna.
Minusów nie widzę i szczerze polecam :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...