DIY Podkład mineralny do cery tłustej lub mieszanej - Kolorówka.com

Witajcie :)
Zapraszam na długi i treściwy wpis z instrukcją oraz moimi radami dotyczącymi wykonania własnego podkładu mineralnego. Nie obyło się bez problemów, ale na szczęście wszystko zostało już dopracowane, a ja cieszę się idealnie dopasowanym podkładem :)
Za cenę 26 zł (w moim przypadku bez pojemniczków) otrzymujemy zestaw – podkład mineralny do cery tłustej lub mieszanej 12g. Już na wstępie powiem, że nie trzeba obawiać się słowa tłustej, ponieważ podkład nie wysusza, a i jego krycie nie jest mocne, ale o tym dokładnie później.
W skład zestawu wchodzą:
  • Sericite Mica & Mirystynian Magnezu (5g) – wypełniacz.
  • Dwutlenek tytanu (2,9g) – krycie.
  • Tlenek cynku (1,5g) – krycie.
  • Krzemionka Spherica P-1500 (1,2g) – pochłanianie sebum.
  • Stearynian magnezu (1,2g) - przyczepność i aplikacja podkładu.
  • Alantoina (0,2g) – łagodzi podrażnienia.
  • Pigment do wyboru (5ml) – tlenek pastelowy.
  • Zestaw pigmentów: żółcień żelazowa, zieleń chromowa, błękit ultramarynowy, czerwień żelazowa.
  • Torebki strunowe 2 szt.
  • Instrukcja wykonania.
Sposób wykonania

W miejscu pracy rozkładamy chusteczkę higieniczną/ręcznik papierowy. Dezynfekujemy moździerz i łyżeczki.
Do moździerza wsypujemy:
  • 2 łyżeczki (o poj. 5ml) Sericite Mica & Mirystynian Magnezu
  • Dwutlenek tytanu (całe opakowanie)
  • Tlenek cynku (całe opakowanie)
Ucieramy kilka minut, aby wszystkie składniki się ze sobą połączyły. Im dłużej ucieramy, tym lepiej. W trakcie ucierania minerały zaczną przywierać do ścianek moździerza – zeskrobujemy i ucieramy dalej.
Do torebki strunowej wsypujemy:
  • Pozostałą część Sericite Mica & Mirystynian Magnezu
  • Alantoina
  • Krzemionka Spherica
  • Stearynian Magnezu
Zamykamy torebkę, pocieramy, przesypujemy z góry na dół itp. Robimy to delikatnie, nad chusteczką – torebka może pęknąć. Mnie pękła ;) Na szczęście niewiele się wysypało.

Do torebki strunowej z wyżej wymienionymi składnikami wsypujemy zawartość moździerza i ponownie pocieramy, przesypujemy z góry na dół itp.
Na wszelki wypadek z mieszanki odsypujemy około 2-3ml – przyda się, gdyby podkład wyszedł zbyt ciemny. 
Z tej mieszanki odmierzamy łyżeczkę (5ml) i wsypujemy do moździerza. Następnie dodajemy brązowy pigment (w moim przypadku tlenek pastelowy) i rozcieramy. Pigment mocno zmienia barwę podkładu, dlatego dodajemy go po trochu. Ja posługiwałam się rączką od łyżeczki i odmierzałam „szczypty”.
Jak sprawdzić, czy pigment został dobrze roztarty? Nabieramy odrobinę na pędzelek i przejeżdżamy po chusteczce/białej kartce. Jeśli nie zauważymy ciemniejszych lub jaśniejszych smug/kreseczek, oznacza to, że pigment został dobrze roztarty.
Zawartość moździerza przesypujemy do torebki strunowej i pocieramy, przesypujemy z góry na dół itp.

Sprawdzamy barwę podkładu na twarzy! Nie radzę na dłoni – skóra tam ma zupełnie inny odcień. Jeśli jest za jasny, powtarzamy uprzednie czynności, czyli zwiększamy ilość brązowego pigmentu. Warto być na tym etapie cierpliwym i dodawać naprawdę małe ilości, aby nie przesadzić, bo później o wiele trudniej jest podkład rozjaśnić.

Gdy kolor jest już dobry, pozostaje nam modyfikacja jego odcienia za pomocą czterech kolorowych tlenków.
Żółcień żelazowa – dodajmy jej, aby nadać podkładowi żółtego/beżowego odcienia.

Zieleń chromowa – dodajemy jej, aby zlikwidować czerwone/różowe odcienie.

Błękit ultramarynowy – dodajemy go, aby ochłodzić podkład i zlikwidować pomarańczowe odcienie.

Czerwień żelazowa – dodajemy jej, aby ocieplić podkład, zlikwidować szare tony.

Ponownie wsypujemy objętość jednej łyżeczki (5ml) do moździerza, dodajemy odpowiednich tlenków i ucieramy. Wsypujemy do torebki strunowej i pocieramy, przesypujemy z góry na dół itp. Sprawdzamy odcień podkładu na twarzy.
Mój sposób na szybsze uzyskanie właściwego odcienia – sprawdzamy na twarzy odcień podkładu ucieranego w moździerzu, a nie tylko tego po rozcieńczeniu w torebce strunowej. Ucierając mniejszą ilość, szybciej zmieniamy odcień. Gdy okaże się, że część podkładu roztarta w moździerzu stapia się z naszą skórą, malujemy na białej kartce/chusteczce pasek. Następnie zwielokrotniamy ilości dodanych tlenków kolorowych, dążąc do uzyskania w torebce strunowej odcienia zgodnego z tym na kartce.
Idealny odcień podkładu to taki, który „znika” na twarzy, trudno jest go dostrzec, a także nie gryzie się z odcieniem skóry na szyi i dekolcie. Najlepiej nałożyć podkład na połowę twarzy i dopiero porównywać. Oczywiście robimy to w świetle dziennym! Pomocne okazuje się też robienie zdjęć twarzy :)

Gdy podkład jest już idealny, odcinamy róg torebki i przesypujemy go do pojemniczka.
A teraz opiszę Wam moje kroki i błędy na konkretnym przykładzie.

Tlenek pastelowy po rozcieńczeniu jest… różowy. Nie wiem, dlaczego jest uważany za najbardziej uniwersalny. Aby pozbyć się różowego odcienia, dosypywałam żółcieni żelazowej. Pomogło, ale nie do końca. Teraz podkład stał się pomarańczowy. Dodałam więc błękitu ultramarynowego, a potem jeszcze zieleni chromowej. I nie, nie mam cery chłodnej ani oliwkowej. To nie o to chodzi! Dodając kolorowych pigmentów niwelujemy niepożądane odcienie w podkładzie. I tak proporcje w moim podkładzie wynoszą:

tlenek pastelowy : żółcień żelazowa : zieleń chromowa : błękit ultramarynowy

21 szczypt : 13 szczypt : 8 szczypt : 6 szczypt

Oczywiście na początku podkład wyszedł mi za ciemny, więc dodałam zachowaną „odsypkę” oraz dwutlenek tytanu (kupiłam go oddzielnie) w ilości około 1g.

Jak się okazało, dopiero po dodaniu dwutlenku tytanu krycie podkładu jest dobre. Sam zestaw oferuje średnie krycie, które na pewno na zakryje cieni pod oczami i niedoskonałości. Moja zmodyfikowana wersja, tak czy siak dzieło przypadku, kryje cienie pod oczami częściowo (w lepsze dni nie potrzeba korektora) oraz kryje piegi i drobne niedoskonałości.

Podkład bardzo dobrze się rozprowadza, szybko przywiera do skóry i trzyma się jej naprawdę długo. Nie wysusza, nie ściąga skóry. Bardzo dobrze matuje, strefa T nie świeci się przez ... cały dzień :) To, z czym jeszcze się nie spotkałam, zaskoczyło mnie w tym podkładzie najbardziej. Minerały wyrównują wszelkie nierówności skóry, w tym rozszerzone pory. Cera staje się gładka i jedwabista w dotyku. Wygląda promiennie, świeżo i naturalnie.
Dopisek do cery tłustej jest moim zdaniem nie ma miejscu. Owszem podkład świetnie nadaje się do cery mieszanej, ale dla cery tłustej będzie za mało kryjący. Uważam, że nada się on także do cery normalnej. Więcej o podkładzie napiszę później, gdy przetestuję go w różnych warunkach :)

zdj bez obróbki
Wnioski
  • Przed zakupem zaopatrz się w moździerz (lub młynek do kawy, ale sposób wykonania troszkę się różni), coś do odmierzania (łyżeczki) oraz pędzle (polecam kabuki).
  • Jeśli nie jesteś pewna, jakie krycie oferuje podkład i/lub jakiego krycia potrzebuje Twoja cera, dorzuć do koszyka dwutlenek tytanu (wystarczy próbka 5ml).
  • Lepiej nie wybieraj tlenku pastelowego, nie jest on uniwersalny, a zawiera w sobie różowe i pomarańczowe tony.
  • Zawsze zrób „odsypkę” na wypadek zbyt ciemnego koloru.
  • Dodawaj pigmenty ostrożnie!
  • Nie kieruj się typem urody (chłodny, ciepły, żółty czy oliwkowy), ale niweluj niepożądane odcienie w podkładzie, aby dojść do koloru, który stopi się z Twoją skórą.
  • Zapisuj poszczególne kroki, a następnym razem praca pójdzie szybciej.
Mam nadzieję, że moje eksperymenty zachęcą Was do tworzenia własnych kosmetyków kolorowych. Pierwszy raz jest zawsze najtrudniejszy, ale później idzie już szybko. A podkład to tylko początek, bo można go trochę odsypać i zrobić rozświetlacz, brązer czy korektor :) Naprawdę warto! Ja do podkładów drogeryjnych już nie wrócę, a Wy?

PS. Recenzja po 3 latach używania podkładu mineralnego z Kolorówka.com na kanale YT.

Komentarze

  1. jak na razie to dla mnie kosmos, może kiedyś spróbuję, jak będę robić więcej kosmetyków sama (może nie ma jakieś super filozofii w tym, ale bałabym się, że jednak coś spieprzę i szybko się zniechęcę, a tego bym nie chciała) :) na razie jestem leniuch i sięgam po gotowe produkty, niemniej jednak podziwiam za odwagę! super Ci to wyszło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Do odważnych świat należy; wierzę, że i Ty kiedyś stworzysz coś mineralnego :)

      Usuń
  2. Dla mnie musiałby być na prawdę kryjący, bo póki co mam zamiar walczyć z rumieniem... na razie chcę się pozbyć wszystkich krost na twarzy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. czy miałaś kiedys tak, że minerały Cię zapychały, albo powodowały "wysyp". Będę wdzięczna za odpowiedź.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nigdy. Minerały to substancje czyste, pochodzenia naturalnego. Nie zawierają w sobie nic, co mogłoby spowodować wysyp niedoskonałości. Ponadto są lekkie, a więc łatwe do zmywania i nie zatykają porów skóry. Minerały to kompletne przeciwieństwo podkładów drogeryjnych, typowych fluidów, których składy czasem mnie przerażają. Pozdrawiam :)

      Usuń
    2. Witam, dziękuję za informację. Wiem że minerały takie dobre - używałam ich z dobrym skutkiem przez parę lat, potem odstawiłam wszystko (ciąża, poród, karmienie - skora nie tolerowała niczego - zaczerwienienia), potem (syn ma 4 lata, czyli ponad 4 lata bez podkładów, pudrów minerałów itp) stwierdziłam że fajnie byłoby wyglądać jak człowiek i wróciłam do minerałów - a tu niespodzianka - wysyp niomalże trądzikowy. Więc się zastanawiam czy to mozliwe żeby takie jazdy były od mierałów... dodam że używam oryginalnych everyday minerals...:(

      Usuń
    3. Wygląda na to, że Twoja skóra nie powróciła po ciąży do swojego normalnego stanu. Na Twoim miejscu spróbowałabym eksperymentów z innymi kosmetykami, niekonieczne mineralnymi. Jak zachowuje się Twoja skóra po różu, brązerze czy chociażby zwykłym pudrze/podkładzie z drogerii? Jeśli reaguje wysypem na każdy kosmetyk, to znaczy, że coś z nią nie tak i trzeba zasięgnąć opinii dermatologa. Natomiast, jeśli reaguje tak tylko na w/w minerały - sprawdź jak zmieniła się pielęgnacja Twojej cery od czasu, gdy ostatnio z powodzeniem stosowałaś minerały. Być może obecnie stosowane kosmetyki (kremy, toniki itp.) źle współgrają z podkładem mineralnym - np. są zbyt tłuste lub zawierają składniki komedogenne. Pozdrawiam :)

      Usuń
  4. nic drogeryjnego nie używałam chyba z 10 lat i w sumie boję się nawet próbować :) hmmm myślę że możesz mieć rację co do interakcji :) poobserwuję.
    100krotne dzięki za odpowiedź

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma za co :) Trzymam kciuki, żeby problem szybko się rozwiązał :)

      Usuń
  5. Kiedyś na pewno spróbuje, bo to fajna sprawa zrobić samemu kosmetyk :) Ale póki co pozostanę przy gotowych kosmetykach mineralnych marki Earthnicity Mineral, bo nie wyobrażam sobie bez nich codziennego makijażu :) Polecam te kosmetyki mineralne wszystkim leniuchom :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuję za ten przepis, napewno wypróbuję. Dopiero zaczęłam interesować się naturalnymi domowymi kosmetykami, bardzo chciałabym nauczyć się bardziej dbać o moją skłonna do trądziku skórę, a czuję, że drogeryjne podkłady-fluidy oraz pusty w kamieniu zatykają moje i tak bardzo aktywne pory. Dziękuję za przepis.:)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz