DIY Pomadka i balsam do ust.

Witajcie :)
       Dziś podzielę się Wami moimi przepisami na pomadkę nawilżającą w sztyfcie oraz balsam do ust w słoiczku.
                

       Pożegnałam pomadki z Isany, które kiedyś uwielbiałam. Nowa miłość? To właśnie ta pomadka. Nie narzekam już na suche skórki, pieczenie czy popękane usta. Co ciekawe, nie muszę też ciągle jej używać. Z wcześniejszymi pomadkami tak właśnie było – działały, ale tylko wtedy, gdy miałam je na ustach. Z tego powodu znikały w bardzo szybkim tempie.
        Okazało się, że naturalne tłuszcze pielęgnują skórę przez długi czas. Teraz sięgam po pomadkę 2-3 razy dziennie, czyli o wiele rzadziej niż wcześniej. Gdy zdarzą mi się suche skórki, to raz na długi czas (miesiąc?) – wtedy robię peeling i po sprawie. Pomadkę pierwszy raz ukręciłam na początku tego roku, więc jeszcze w czasie zimy – wtedy również spisała się bardzo dobrze.
       Oprócz nawilżenia pomadka pięknie nabłyszcza usta – a to zasługa oleju rycynowego. Gdy na taką bazę nałożę pomadkę kolorową, ona również zaczyna lśnić. Właśnie takie połączenie jest dla mnie idealne – postaram się to pokazać przy najbliższej recenzji pomadki Wibo :)

Rozpuszczamy w kąpieli wodnej i przelewamy do opakowania.
       Zazwyczaj używam pomadki w sztyfcie, ale wiem, że wśród Was są też zwolenniczki wersji w słoiczku, dlatego opracowałam dwa przepisy. Oba mazidła mają neutralny zapach bądź słabo wyczuwalny masła kakaowego (myślałam nad olejkami zapachowymi ze sklepu Zielony Klub, ale najpierw muszę napisać maila i zapytać o skład). 
EDIT: Teraz dodaję olejek eteryczny pomarańczowy, pachną pięknie! :)
EDIT2: Nie polecam już oleju ze słodkich migdałów (w tym wpisie dowiesz się dlaczego). Zamiennikiem może być każdy inny ciekły olej.
Czujecie się zachęcone?

Komentarze

  1. jestem pod wrażeniem Twoich umiejętności łączenia różnych składników i tworzenia kosmetyka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciągle się uczę, a każdy nowy kosmetyk to nowe doświadczenie :)

      Usuń
  2. Może kiedyś skuszę się na tę pomadkę? Ale chwilowo muszę zużyć swoje zapasy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawe rozwiązanie, lubię takie naturalne kosmetyki :)

    OdpowiedzUsuń
  4. bardzo fajny blog i śledzę ja również robię swoje DIY kosmetyczne zapraszam do siebie http://nowoscikosmetyczne.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. WIEM że trochę późno piszę :D ale ja bym chciała zrobić pomadkę bez dodatku maseł,bo nie chcę żeby jej konsystencja się zmieniała np. w kieszeni, latem... Wież może jakie proporcje powinnam zastosować? Bo mi ciągle źle wychodzi, źle się rozsmarowuje..

    OdpowiedzUsuń
  6. Teraz zrobiłam w dobrych proporcjach, użyłam minimum masła i jest supi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybacz, że nie odpisałam wcześniej. Ogólnie zawartość maseł nie ma wpływu na rozpuszczanie się pomadki pod wpływem ciepła. Czy oleje, czy masła i tak trzeba zachować dobre proporcje. A nawet i przy tym, to wystawienie pomadki na 30 stopni i tak ją rozpuści - to produkt naturalny. Ale cieszę się, że Ci już wszystko wyszło :)

      Usuń

Prześlij komentarz