5 lipca 2014

Cud Natury: olej z pestek malin.

Witajcie :)
Podczas mojej przygody z półproduktami natrafiłam na kilka perełek, które urzekły mnie swoimi właściwościami i działaniem. Z racji tego, że mamy porę letnią, przedstawię Wam najpierw olej z pestek malin - naturalny filtr przeciwsłoneczny, ale nie tylko. Zapraszam :)

Opis i właściwości
INCI: Rubus Idaeus (Raspberry) Seed Oil
Olej złoty, ciemno żółty o zapachu i smaku lekko orzechowym. W kilku słowach – wspaniały przeciwutleniacz, posiada właściwości przeciwzapalne (w większym stopniu niż oleje takie jak awokado, z pestek winogron czy z kiełków pszenicy), przeznaczony dla skóry wrażliwej, stosowany jako dodatek do olejów do masażu, wygładza skórę po woskowaniu, odświeża po opalaniu. W kosmetykach stosowany jako emolient, środek nawilżający, kondycjonujący, wzmacniający lipidową barierę w naskórku (chroniący przed utratą wody).
Olej ten jest nie tylko stabilny w postaci czystej, ale także potrafi „konserwować” mniej stabilne oleje, które łatwo ulegają utlenianiu – zwiększa ich trwałość. Ponadto, poza znacznym stężeniem witaminy E olej ten zawiera wysoki poziom karetonoidów (witaminy A) nadających mu właściwości pielęgnacyjnych.

Zawarte w oleju kwasy tłuszczowe omega-3 (ALA) i omega-6 (LA) pozwalają zmniejszyć skutki stresu oksydacyjnego w skórze. Kwasy tłuszczowe ALA i LA charakteryzują się szczególnie korzystnym oddziaływaniem na skórę. Działają przeciwalergicznie, przeciwzapalnie, podnoszą odporność na zakażenia, pobudzają regenerację nabłonków i tkanki łącznej. 
Olej z nasion malin przyśpiesza gojenie ran, oparzeń, odmrożeń. Hamuje zmiany zwyrodnieniowe i rogowacenie gruczołów łojowych, zapobiega zaczopowaniu ujść gruczołów łojowych, działa przeciwzaskórnikowo. Wspomaga wytwarzanie kolagenu i elastyny, zwiększając elastyczność i jędrność skóry oraz redukując zmarszczki. Zwalcza zaburzenia w metabolizmie tłuszczów spowodowane brakiem niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych.
Olej z pestek malin zawiera kwas elagowy (dimer kwasu galusowego) w ilości od 60 do 320 mikrogramów/g oleju. Związek ten należący do grupy polifenoli posiada właściwości przeciwrakowe, zabezpiecza przed mutacją genów, a także jest środkiem przeciwbakteryjnym i przeciwwirusowym. Olej z pestek malin znajduje zastosowanie w produktach anty-aging, w preparatach po opalaniu, po mikro-uszkodzeniach skóry (peelingi, woskowanie). Olej ten jest znany ze względu na swoje właściwości przeciwzapalne, skutecznie chroni przed zapaleniem dziąseł, pokrzywką, egzemą i innymi schorzeniami skóry.
Szeroko cytowana, jedna z ostatnich publikacji naukowych (Oomah i inni 2000) potwierdza, że olej ten posiada właściwości absorbowania promieniowania UV (na poziomie SPF 28 - 50 – tak jak czysty tlenek tytanu). Należy jednak pamiętać, że zastosowanie czystego olejku z pestek malin nie jest równoznaczne z zastosowaniem kremu o zbadanym SPF na poziomie 50, ochrona skóry przed promieniowaniem UV zależy od bardzo wielu czynników – np. od współczynnika absorpcji czy lepkości kosmetyku.                źródło: www.zrobsobiekrem.pl
Co możemy wywnioskować z opisu?
  • Olej nadaje się praktycznie do każdego typu skóry ze względu na wysoką (ponad 70%) zawartość wielonienasyconych kwasów tłuszczowych - nie będzie powodował zaskórników.
  • Posiada najwyższe wśród olejów właściwości absorbowania promieniowania UV, więc świetnie  nada się w pielęgnacji skóry i włosów latem.
  • Zawartość kwasu elagowego wzbogaca olej we właściwości przeciwbakteryjne i przeciwwirusowe, co przyda się skórze trądzikowej.
  • Działa antyoksydacyjnie, dzięki wysokiej zawartości witaminy E.
  • Wysoka zawartość witaminy A poprawi koloryt skóry.
  • Jest olejem lekkim i nieodpornym na podgrzewanie.

Olejem z pestek malin zainteresowałam się głównie dlatego, że szukałam naturalnego sposobu na ochronę przeciwsłoneczną. Okazało się, że posiada on znacznie więcej zalet, w tym wszystkie wymienione wyżej. Opracowałam dwa przepisy na kosmetyki z tym olejem, które są wyjątkowo proste w wykonaniu.
Serum malinowe – trójskładnikowe
Skład: (10g)
Olej z pestek malin   20%   (2,0g)
Żel hialuronowy (r-r 1%)   80%  (8,0g)
Allantoina   szczypta
Sposób wykonania
Żel hialuronowy wlewamy do buteleczki o pojemności 10ml. Następnie dodajemy szczyptę allantoiny i potrząsamy buteleczką. Dodajemy olej z pestek malin i gotowe! Przed każdym użyciem potrząsamy buteleczką, aby żel i olej wymieszały się. Ważność około 2 miesięcy.

Jak pewnie zauważyłyście, w przepisie nie ma konserwantu. Dlaczego? Żel hialuronowy już posiada w sobie konserwant, a oleje i proszki (allantoina) nie wymagają konserwantów. Gdybyście chciały zmniejszyć ilość żelu hialuronowego na koszt np. wody, należy dodać wtedy konserwant.

Działanie
Takie serum to wygodniejsza w użytkowaniu wersja mieszania oleju z kwasem hialuronowym na dłoni. Ponadto mamy tu jeszcze allantoinę, która działa łagodząco. Przepis jest banalnie prosty, ale efektowny. Po zmieszaniu składników otrzymujemy nie za gęsty, nie za rzadki kremowy żel, który mieni się na złoto – to rozbite kropelki oleju z pestek malin :) Żałuję, że nie mam dość dobrego aparatu, aby Wam to pokazać. Ponadto serum przepięknie pachnie, według mnie owocowo, choć na wielu stronach spotkałam się z opisem zapachu oleju jako orzechowy.

Serum wchłania się natychmiastowo, pozostawia skórę matową i napiętą, można powiedzieć, że przywraca jej jędrność po nocnej opuchliźnie (zwłaszcza w okolicach oczu). Przez dużą zawartość żelu hialuronowego, który sam w sobie jest lepki, serum również jest lepkie, więc konieczne jest nałożenie jeszcze kremu.
Największą jednak zaletą serum jest jego lekkość. Na lato, na upały jest idealne. Ponadto chroni skórę przed promieniami UV, więc jeśli Wasz krem na dzień nie zawiera filtrów, gorąco polecam ukręcić sobie takie serum :)

Krem-mus do twarzy z naturalnym filtrem UV
Skład: (50g)
Faza wodna:   (82%)
GSC   7%   (3,5g)
Woda destylowana   75%   (37,5g)
Allantoina   szczypta
Faza olejowa:   (18%)
Olej z pestek malin   18%  (9,0g)
Faza dodatków:
FEOG    10k
 Sposób wykonania
W jednej zlewce odmierzamy wodę, allantoinę i emulgator GSC. Umieszczamy w kąpieli wodnej i czekamy aż emulgator się rozpuści, co trochę potrwa. Następnie mieszamy spieniaczem do mleka, aż uzyskamy gęstą masę i jeszcze przez 2 minuty. Wyjmujemy zlewkę z kąpieli wodnej i odstawiamy do przestygnięcia. Gdy nasza faza wodna będzie zimna, odmierzamy i dodajemy do niej olej oraz konserwant, mieszamy. Przekładamy do słoiczka i gotowe! Ważność około 2 miesięcy.

Kolejna nowość w recepturach – emulgator GSC ze sklepu www.zrobsobiekrem.pl. Umożliwia on tworzenie emulsji metodą „na zimno”, dzięki czemu możemy tworzyć kosmetyki z olejów nieodpornych na podgrzewanie, a takim jest właśnie olej z pestek malin. Ważne – nie dodajemy do przepisu nic, co spowoduje zmianę pH, nawet kwasu hialuronowego – emulsja straci wtedy gęstość.

Przepis również prosty, wszystko wykonujemy w jednym naczyniu, a i składników niedużo. Ponownie dowodzi na to, że krótkie składy są najlepsze – proste w wykonaniu i łatwo możemy określić działanie składników.

Działanie
Gotowy kosmetyk to właściwie mus, a nie krem. Zawiera mnóstwo malutkich pęcherzyków powietrza, przez co jest leciutki jak piórko i znów idealny na upały :) Budyniowy kolor i piękny zapach oleju umilają nam użytkowanie. Wchłania się szybko, pozostawia skórę miękką, nawilżoną, napiętą i matową. Dobrze współpracuje z podkładem mineralnym. Ale to nie wszystkie zalety. Ten krem wspaniale ożywia moją skórę – dodaje jej blasku, poprawia koloryt, sprawia, że wyglądam na wypoczętą. Nie ma mowy o szarej cerze! Jestem nim zachwycona i będę stosowała przez całe lato :)

Czysty olej ma barwę złota i charakterystyczny, lekko owocowy zapach. Zdecydowanie jest najlżejszym olejem spośród wielu, które testowałam. Wchłania się szybko i nie pozostawia tłustej warstwy, przez co jest idealny na dzień. Świetnie sprawdzi się w pielęgnacji okolic oczu – skóra jest tam delikatna i nie chłonie tak dużych ilości emolientów jak pozostała część twarzy. Nie spowodował u mnie zaskórników i raczej nie powinien tego robić u nikogo, ponieważ jest olej schnącym, zawierającym ponad 70% wielonienasyconych kwasów tłuszczowych. ---> Jak wybrać dobry olej?

Obiecaną ochronę przed słońcem cały czas testuję i dopiszę tu kilka słów jesienią. Jednak na razie nie skarżę się na nadmiar piegów (które lubiły się pojawiać u mnie latem), nie opaliłam się na twarzy i nie mam żadnych podrażnień słonecznych mimo stosowania toniku z glukonolaktonem.

Olej z pestek malin zachwycił mnie swoimi właściwościami i rzeczywistym działaniem, dlatego zapoczątkowuje on nową serię wpisów na moim blogu – „Cud Natury”. Posty z tej serii będą uaktualniane poprzez dodawanie linków do nowopowstałych przepisów z opisanym składnikiem. Myślę, że w ten sposób łatwiej znajdziecie potrzebne informacje oraz będziecie miały okazję poznać dogłębnie naturalne składniki pielęgnacji :)

EDIT: Nowa wersja serum Tutaj.

22 komentarze:

  1. Jest on nr.1 na mojej liście olejowych zachciewajek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetny wybór :) Tylko nie polecam zakupów w zielonym klubie.

      Usuń
    2. a czemu? bosze nie wiem, czy ja właśnie stamtąd nie mam:(

      Usuń
    3. A dlatego --->http://panna-pedantka.blogspot.com/2014/03/zielony-klubie-to-nie-jest-czysty-olej.html
      Na szczęście olej z pestek malin trafił mi się prawdziwy, ale więcej zakupów tam nie zrobię i sklep odradzam.

      Usuń
  2. Mam go już od dość dawna w lodówce i nawet nie spróbowałam... Koniecznie muszę się za niego zabrać :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. mam, mam ten olej... całe szczęście... a przepisy genialne, postaram się wykorzystać w swoim czasie, bo na razie mam olejek passiflora z femi i czeka z pestek opuncji figowej...;)

    pozdrawiam ciepło
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z pestek opuncji brzmi ciekawie, koniecznie napisz o nim kilka słów :)

      Usuń
  4. testuję go teraz samodzielnie, na razie jest okej :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie miałam jeszcze tego oleju, muszę sobie sprawić :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Tego oleju jeszcze nie miałam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Krem wygląda fajnie chyba podpatrzę przepis:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Proszę napisz czy on traci właściwości kiedy przechowuje sie go w temp powyżej 20C??? Bo tak na opak.napisane i co z wyjściem na plaże? No przecież nie wystarczy sie w domu wysmarować a temp moze przekroczyć 30C. To samo z olejem z marchwi.... Kupiłam na mazidla.pl

    OdpowiedzUsuń
  9. Informacja na opakowaniu tyczy się długotrwałego przechowywania. Olej straci swoje właściwości, gdy będzie codziennie stał na nasłonecznionym parapecie. Natomiast krótkotrwale możesz narazić go na temp. powyżej 20, ale nie więcej niż 40 stopni. Na plażę zabierz mniejszą ilość, a torebkę postaraj się trzymać w cieniu :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dziękuję za kolejne odkrycie, wpisuję na listę zakupów.:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Przepis super. Od siebie do kremu dodałam jeszcze: ekstrakt z drożdzy - 2g i tyle samo ekstraktu z aloesu

    Groszek

    OdpowiedzUsuń
  12. Wybieram sie na goracy urlop,mam ten olejek tylko slyszalam ze nie mozna go uzywac w pojedynke tylko zmieszac no z olejkiem z macadami i opalac sie 😊bardzo prosze o kilka rad na ten temat...jakie proporcje jezeli bede go uzywac z olekiem z macadami....z niecierpliwoscia czekam na podpowiedz i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. Wybieram sie na goracy urlop,mam ten olejek tylko slyszalam ze nie mozna go uzywac w pojedynke tylko zmieszac no z olejkiem z macadami i opalac sie 😊bardzo prosze o kilka rad na ten temat...jakie proporcje jezeli bede go uzywac z olekiem z macadami....z niecierpliwoscia czekam na podpowiedz i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. Wybieram sie na goracy urlop,mam ten olejek tylko slyszalam ze nie mozna go uzywac w pojedynke tylko zmieszac no z olejkiem z macadami i opalac sie 😊bardzo prosze o kilka rad na ten temat...jakie proporcje jezeli bede go uzywac z olekiem z macadami....z niecierpliwoscia czekam na podpowiedz i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...