DIY Tonik rozjaśniający z azeloglicyną z Kolorówka.com

Witajcie :)

Problem przebarwień dotyka coraz większej ilości osób już w młodym wieku. Pojawiają się po okresie letnim, jak i jako efekt wyprysków skórnych, np. w przebiegu trądziku. Mnie również dotyczy ten problem. Na skórze ciała mam kilka przebarwień, które powstały lata temu, a na skórze twarzy mam kilka niewielkich przebarwień, już "młodszych". Poza tym, jak u każdej z nas, wahania hormonalne cyklu powodują pojawienie się zmian skórnych, które następnie goją się kilka dni. Dlatego też działanie depigmentacyjne będzie pomocne w prewencji powstania nowych przebarwień.
Na co dzień stosuję serum z 2% witaminą C, które sprawdza się do wyrównania kolorytu i prewencji starzenia, jednak do zmniejszenia przebarwień to stanowczo za mało. Należałoby zwiększyć stężenie do 10% i więcej.


I być może przetestuję takie rozwiązanie, jednak przy ostatnich zakupach w Kolorówce wpadł mi w oko gotowy zestaw do wykonania toniku z azeloglicyną - pochodną kwasu azelainowego o właściwościach rozjaśniających (inhibitor tyrozynazy w procesie melanogenezy). Ponadto w identycznym stężeniu 5% występuje w nim niacynamid, czyli witamina B3, również o właściwościach rozjaśniających. Znajdziemy w nim także humektanty, które zadbają o nawilżenie skóry.

W skład toniku wchodzą:
Woda demineralizowana   80g
Azeloglicyna   5g
Hydromanil   5g
Wyciąg z aloesu zatężony 10-krotnie   5g
Witamina B3   5g
Konserwant FEOG

Skład krótki, czyli najlepszy. Skupiamy się więc na dwóch substancjach rozjaśniających przebarwienia i je będę poddawać testom. Warto zaznaczyć, że tonik świetnie nada się dla osób borykających się z trądzikiem i cerą tłustą/mieszaną. Azeloglicyna redukuje wydzielanie sebum, hamuje wzrost bakterii tlenowych i beztlenowych (Staphylococcus aureus, Staphylococcus epidermidis, Proteus mirabilis, Escherichia coli, Pseudomonas aeruginosa, Candida albicans oraz Propionibacterium acne).
Ponadto wykazuje działanie przeciwzapalne i antyoksydacyjne. Z drugiej strony jest łagodną formą kwasu azelainowego, która może być stosowana u niemalże każdego typu cery bez wystąpienia podrażnień. Jej sugerowane stężenie to zakres 2-10%. W gotowym zestawie występuje na racjonalnym, średnim poziomie 5%.
Brak obecności kwasów i konieczności regulacji pH jest niewątpliwie korzystne nie tylko ze względu na prostotę wykonania, ale również na zmniejszanie ewentualnych podrażnień czy konieczność zwracania uwagi na ochronę UV.

Sposób wykonania
Do butelki wlewamy mokre składniki, wsypujemy suche, mieszamy poprzez wytrząsanie. Z racji na wysokie stężenie witaminy B3 i brak podgrzewania musimy odstawić tonik na kilka godzin, aby proszek się rozpuścił i ponownie wstrząsnąć. Nie zaszkodzi też wstrząsnąć opakowaniem przed użyciem - z doświadczenia wiem, że sypkie substancje lubią się czasem wytrącić z roztworu.
Tonik stosujemy na oczyszczoną skórę twarzy lub ciała. Nie ma w nim substancji, które mogłyby drażnić skórę pod oczami (jak np. kwasy), więc z powodzeniem możemy używać go na całą skórę twarzy. Następnie nakładamy kolejne kroki w pielęgnacji.
Forma atomizera jest niewątpliwie bardzo wygodna. Jednak ten tonik nie ma właściwości tonizujących w sensie przywracania odpowiedniego pH skóry. Dlatego ja używam go rano, przed nałożeniem serum malina-aloes, ponieważ do porannego oczyszczania twarzy nie używam kosmetyków, które naruszałyby naturalne, kwaśne pH skóry. 
Skóra jest przyjemnie nawilżona, co czuć po chwili od spryskania. A do tego napięta, ale tak przyjemnie. Pomaga to pozbyć się porannej opuchlizny. Skóra nie lepi się, jest przyjemna w dotyku i przyjmuje kolejne kosmetyki. Na dalsze efekty trzeba poczekać, na pewno po wykończeniu butelki pojawi się dopisek w poście.

Stosowaliście azeloglicynę w pielęgnacji?

Komentarze

Prześlij komentarz