9 listopada 2014

DIY Mineralne cienie do powiek.

Witajcie :)
Po długiej przerwie przychodzę do Was z postem o prasowanych cieniach mineralnych. Podzielę się przepisami na piękne odcienie, technikami produkcji oraz opowiem o moich wrażeniach na temat minerałów z Kolorówki. Zapraszam!
Od czego zacząć?

Aby móc stworzyć własne cienie do powiek, najpierw musimy zrobić zakupy w sklepie Kolorówka.com. Potrzebne nam będą dowolnie wybrane miki, czyli pigmenty perłowe oraz baza do cieni. Jeśli zechcemy tworzyć cienie matowe z pigmentów matowych, do ich roztarcia potrzebny będzie moździerz. Miki tego nie wymagają, a wręcz nie należy ich rozcierać.
Do prasowania cieni niezbędne są: gliceryna i alkohol (spirytus). A także paleta oraz przedmiot, którym będziemy dociskać cień - w moim przypadku metalowa blaszka (forma) na cień, którą wyjęłam z palety.
Przydadzą się małe, zamykane pojemniczki, coś do odmierzania i mieszania.

Trochę teorii...
Miki możemy łączyć ze sobą dowolnie. Robimy to w woreczku strunowym lub w małym pojemniczku przez potrząsanie. Z racji tego, że są to pigmenty perłowe, a czasem z drobinkami, nie ucieramy ich w moździerzu, aby nie straciły blasku.
Jeśli chcemy rozjaśnić uzyskany kolor, dodajemy bazy do cieni w ilości max 50%. Ta zasada tyczy się cieni, które chcemy sprasować - większa ilość bazy spowoduje, że cień będzie twardy, popęka i nie będzie się dało nabrać go na pędzel.
Przed zakupem warto przeczytać o właściwościach danej miki - przyczepność, krycie, obecność drobinek, poziom perłowości/blasku; oraz obejrzeć zdjęcia.
Jeśli chcecie mieć nieograniczone możliwości tworzenia kolorów, wybierzcie po jednej mice z każdego koloru. I nie zapomnijcie o perłowej bieli, która umożliwi rozjaśnienie koloru bez utraty perłowości.

Baza do cieni nie tylko rozjaśnia cienie, ale z racji swej matowości zmniejsza perłowość wyjściowego koloru. Trzeba o tym pamiętać. Im więcej bazy, tym cień mniej perłowy. W maksymalnej jej zawartości, czyli 50%, otrzymamy jasny, matowy cień. Ponadto baza zwiększa przyczepność (stearynian magnezu) i krycie (dwutlenek tytanu). Jako produkt gotowy (baza), posiada roztarte ze sobą składniki (pigmenty matowe), a więc możemy łączyć ją z mikami we wspomniany wcześniej sposób, bez moździerza.

Miejsce na nasze cienie - paleta

Taką oto paletę kupiłam w sklepie chińskim za 2,50zł :) Wyrzuciłam z niej "cienie", wyjęłam metalowe blaszki i zdezynfekowałam. Zostawiłam dwie blaszki, jako "stempel" do prasowania.

Mieszanie cieni

W pojemniczku umieszczamy odmierzone porcje mik i bazy, zamykamy i potrząsamy do momentu aż wszystko ładnie się połączy i nie będą widoczne białe grudki bazy.
Następnie dodajemy spirytus w proporcji ok. 20 kropli na 0,6g minerałów. Mieszamy do uzyskania gładkiej, "lśniącej" papki.
Na koniec dodajemy glicerynę w proporcji 1 kropla/0,6g minerałów.

Alkohol umożliwia sprasowanie cienia, w pełni odparuje. Natomiast gliceryna zapobiega pękaniu cienia. Jej obecność nie zawsze jest pożądana, np. gdy tworzymy cień jasny, a więc z dużą ilością bazy, musimy zrezygnować z gliceryny, bo wyjdzie nam... skała. Cień będzie twardy, popękany i nienadający się do użytku. Obecna w nim duża ilość bazy utwardza go na tyle, że gliceryna jest zbędna, a nawet (w przypadku 50% zawartości bazy) szkodzi.


Przenosimy mieszankę do palety, starając się rozłożyć ją równomiernie. Aby zrobić cień podwójny, trzeba oddzielić dwa kolory kawałkiem plastiku dopasowanym do szerokości formy. Po zapełnieniu dwoma cieniami delikatnie wysuwamy nasz "separator" ruchem prostopadłym do góry .


Ostatnim etapem jest prasowanie, czyli odsączenie nadmiaru alkoholu i dociśniecie cienia "stemplem". Przykładamy chusteczkę i dociskamy równomiernie - tak, aby zachować równą powierzchnię cienia. Czynność powtarzamy aż chusteczka po dociśnięciu będzie prawie sucha. W moim przypadku było to ok 4-5 powtórzeń.

Czyścimy boki palety i gotowe! Cień pozostawiamy na min. 24h, aby alkohol odparował. W zależności od powierzchni "stempla" czy wzorów na chusteczce, możemy otrzymać różne powierzchnie cieni.

Tak prezentowała się moja paleta cieni pod koniec pracy. Zdjęcie dość dobrze odwzorowuje kolory.

Przepisy na cienie
Cień Peach Fuzz
  • 2 duże szczypty bazy
  • 0,5g Peach Fuzz
  • 20k spirytusu
  • 1k gliceryny
Cień Indian Red
Z tego powstał cień Morski.
  • 1 szczypta bazy
  • 0,6g Indian Red
  • 20k spirytusu
  • 1k gliceryny
Cień Morski
  • 1 szczypta bazy
  • 0,3g Lemon Drop Pop!
  • 0,3g Dark Blue
  • 20k spirytusu
  • 1k gliceryny
Cień Black Mica
  • 0,6 g Black Mica
  • 20k spirytusu
  • 1k gliceryny
Cień Jagoda
  • 1 szczypta bazy
  • 0,3g Vivid Violet
  • 0,3g Black Mica
  • 20k spirytusu
  • 1k gliceryny
 Cień Kameleon
  • 0,2g bazy
  • 0,3g Black Mica
  • 0,1g Tropic Bronze
  • 20k spirytusu
  • 1k gliceryny

Cień Lemon Drop Pop!
  • 1 szczypta bazy
  • 0,6g Lemon Drop Pop!
  • 20k spirytusu
  • 1k gliceryny
Cień Egyptian Emerald
  • 1 szczypta bazy
  • 0,6g Egyptian Emerald
  • 20k spirytusu
  • 1k gliceryny
Cień Tropic Bronze
Użyte miki.
  • 1 szczypta bazy
  • 0,6g Tropic Bronze
  • 20k spirytusu
  • 1k gliceryny
Cień Vivid Violet
  • 1 szczyta bazy
  • 0,6g Vivid Violet
  • 20k spirytusu
  • 1k gliceryny
Cień Poziomka
  •  1 szczypta bazy
  • 0,2g Brilliant Rose
  • 0,4g Indian Red
  • 20k spirytusu
  • 1k gliceryny
Cień Bordeaux
  • 1 szczypta bazy
  • 0,6g Bordeaux
  • 20k spirytusu
  • 1k gliceryny
Cień Szary
  • 0,1g bazy
  • 0,5g Black Mica
  • 20k spirytusu
Cień Dark Blue
  • 0,6g Dark Blue 
  • 20k spirytusu
  • 1k gliceryny


Moim ulubionym cieniem okazał się Kameleon - na pierwszy rzut oka wydaje się być szarawym brązem, ale w zależności od oświetlenia ujawnia brązowo-szaro-zielone refleksy. Na oku wygląda naturalnie, jest wspaniały do przyciemniania kącika oka. Posiada wykończenie satynowe. A rozciera się idealnie! Ideał dziełem przypadku ;)
Drugim ulubionym cieniem, ale już nie tak często używanym ze względu na raczej wieczorowy charakter, to Jagoda. Głęboki, ciemny, jagodowy - odcień, który z fioletów lubię najbardziej.
Egyptian Emerald to cień, od którego nie mogę oderwać oczu. Szmaragdowa zieleń z domieszką gdzieniegdzie przebijającej się czerni. Wspaniały!
Morski to po prostu morska zieleń. Przypomina mi polskie morze i wakacje.
Poziomka to ładny, ciepły, poziomkowy róż. Ale niech nie zwiedzie Was odcień na zdjęciu, w rzeczywistości jest bardziej intensywny, wręcz neonowy. Wykorzystałam go do stworzenia jednej z pomadek, o tu.
Najmniej lubianym cieniem okazał się Tropic Bronze, ponieważ nie spodziewałam się, że będzie miał w sobie aż tyle złota.


Jestem bardzo zadowolona z moich cieni. Wykonanie ich nie kosztuje wiele czasu, wystarczy odrobina kreatywności i doza cierpliwości. Efekt, moim zdaniem, wynagrodzi wszelkie trudy.
Cienie nakładam zawsze na "bazę" z gliceryny - jedną kroplę rozcieram w palcach i wklepuję w powieki. Pozostawiam do przeschnięcia - w tym czasie, np. podkreślam brwi. 
Cienie trzymają się aż do zmycia - 10, a nawet 12 godzin w niezmienionym stanie. Na powiece są równie intensywne co w palecie. Łatwo się rozcierają, nie osypują, nie zbierają w załamaniu.
Jestem pod wielkim wrażeniem ich jakości - mineralne, naturalne i tak wspaniałe jakościowo.
Nie mam zamiaru używać innych cieni. Gdy zamarzy mi się nowy odcień, po prostu go sobie zrobię ;)
I Wam też polecam! 
 

20 komentarzy:

  1. Nigdy bym nie wpadła na używanie gliceryny w roli bazy pod cienie. Jutro przetestuję:)
    Ten jagodowy cień wyszedł super. I peach fuzz też, ale ten pigment ładnie wygląda we wszystkim, w błyszczykach też się sprawdza:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się, Peach Fuzz jest bardzo uniwersalny, ale nazwa niezbyt dobrze odwzorowuje odcień, bo na powiece jest różowy, brzoskwini tam nie widzę ;)

      Usuń
  2. robiłam już takie cienie :) fajna sprawa.

    OdpowiedzUsuń
  3. A można czymś bazę pod cienie zastąpić? Czy można z niej zrezygnować? Bo mam tylko bazę pod makijaż... resztę składników mam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli dobrze zrozumiałam, to nie posiadasz bazy do cieni TKB, tak? Oczywiście, że można mieszać i prasować miki bez dodatku bazy do cieni. Jest ona potrzebna wtedy, gdy chcemy uzyskać kolory jasne bądź polepszyć przyczepność/krycie cienia. Jeśli wspomnianą przez Ciebie bazą pod makijaż jest któryś z primerów z Kolorówki, to raczej bym jej nie dodawała - to inna mieszanka składników.

      Usuń
  4. Cudowne kolory! Nie zabieram się za mieszanie, bo alchemia kosmetyczna nie jest moją dobrą stroną, ale patrzę na Twoje wyczyny z nieukrywanym podziwem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejku, dziękuję za miłe słowa! :) Ale to naprawdę nic trudnego, każdy może spróbować ;)

      Usuń
  5. Super cienie, biore sie w takim razie do tworzenia :) dziekuje za kolejny super przepis :)
    Mam prosbe, czy zrobilabys baze pod cienie a'la lili lolo, poniżej w linku jest sklad, szczerze banalny, ale az takich umiejetnosci to chyba nie mam by to odtworzyc.
    http://www.costasy.pl/esklep,produkt,194,eye_primer_naturalna_baza_pod_cienie#tab=660

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Ci się podobają :)
      Ta baza to właściwie... pomadka do ust :D Oleje, wosk i odrobina białych tlenków. Obecnie brak mi wosku pszczelego, więc eksperymenty muszą poczekać, ale śmiem twierdzić, że powieki będą bardzo tłuste. W przeciwieństwie do gliceryny, tłuszcze nie wchłoną się tak szybko. Więc nie wiem, czy ta baza to taka fajna jest... ;)

      Usuń
    2. W sumie masz racje :) w takim razie czekamy na kolejne przepisy na kosmetyki :)

      Usuń
  6. Piękne kolory Ci wyszły i świetnie napigmentowane! Ja póki co używam pigmentów w formie sypkiej, ale nie wykluczam, że też sobie taką paletkę zrobię :)

    OdpowiedzUsuń
  7. genialna paletka :) szukam właśnie koloru butelkowej zieleni, ale jak tak patrzę na te Twoje cienie to chyba pokuszę się na zrobienie własnej zielonej wariacji :D
    Masz genialnego bloga, cieszę się, że Cię znalazłam w tym natłoku blogów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa :) Rób, rób! Stworzysz coś swojego, idealnego. Naprawdę warto, bo jakość jest bardzo dobra,a pigmentacja i kolory to bajka :)

      Usuń
  8. Świetny blog! Bardzo się cieszę, że miałam okazję tu trafić! :) Gratuluję konsekwencji i pasji w tworzeniu kosmetyków. Niebawem na pewno skorzystam z tutejszych porad. Przy okazji mam pytanie: czy orientujesz się może, czy istnieje jakiś sposób na ograniczenie chemii przy malowaniu paznokci? Może istnieje coś lakieropodobnego, co barwi płytkę (uwielbiam mieć pomalowane pazurki, ale drżę na myśl o składzie)? :)
    Pozdrawiam,
    Kamila

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że moja "twórczość" przypadła Ci do gustu ;) To wspaniale przeczytać, że komuś przydadzą się moje rady.
      Czytałam jedynie o lakierze do paznokci, który ponoć ma mniej szkodliwych składników i do jego usunięcia nie potrzeba zmywacza - po ok. 2 tyg. "odkleja się" go z paznokci. Niestety marki nie pamiętam, Google pewnie znajdzie. O innych sposobach niestety nie słyszałam.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  9. Witam super kolory bardzo mnie zaciekawiło zrobienie takich pięknych cieni mam tylko małe pytanie baza do cieni czy ona jakoś się nazywa czy w sklepie mam wpisać nazwę baza do cieni ? sorki ale jeszcze nigdy nie robiłam sama takich fajnych cieni więc chciała bym wiedzieć

    OdpowiedzUsuń
  10. Dzień dobry c:
    Bardzo ładny, przejrzysty i prosty w obsłudze poradniczek.
    Jednakże chciałam o coś zapytać. Otóż swoją przygodę z makijażem dopiero zaczynam i jestem bardzo niepewna w tej kwestii, jednak uwielbiam wszelkiego rodzaju handmade - mam już za sobą parę mydeł, ubrań, biżuterii i nie wiadomo czego jeszcze :D Chciałabym stworzyć własne cienie, najlepiej jak najmniejszym kosztem.
    I tu pojawia się parę pytań:
    Jakiego spirytusu użyć? Czy musi to być jakiś specjalistyczny?
    Gdzie kupić najtańszą paletkę jako formę na cienie?
    Jakie Pani poleca miki, takie najbardziej podstawowe i w miarę delikatne?
    Będę bardzo wdzięczna za odpowiedź i wszelkie porady - zainspirowała mnie Pani do dalszego tworzenia własnych kosmetyków c:
    Pozdrawiam,
    Z

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj :) Zwykły, spożywczy spirytus lub wódka. Paletę albo chiński sklep, albo na kolorówce. W tekście opisuję cienie, które powstały z konkretnych mik. Moje zdanie się nie zmieniło. Do tego jeszcze Tea Rose jest urodziwa :) Na stronie kolorówki wybierz jakie Ci się spodobają, ale w opisie czytaj, czy są średnio/dobrze kryjące. Półtransparentne/transparentne lepiej omijać. Powodzenia i trzymam kciuki :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...