Podsumowanie roku 2014 - ulubieńcy, najlepsze przepisy, efekty kuracji i inne.

Witajcie :)
W minionym roku odkryłam kilka godnych uwagi produktów, stworzyłam ciekawe kosmetyki do pielęgnacji i makijażu, a także osiągnęłam parę małych sukcesów. Zapraszam na podsumowanie!

Ulubieńcy z drogerii.


Z ostatnich zakupów, a już podbił moje serce - tusz do rzęs Catrice Multimizer Volume Mascara. Pogrubia, wydłuża i podkręca, a moje rzęsy wyglądają jak sztuczne ;) Mimo odbijania się pod brwiami, które to męczy mnie już dwa lata, za taki efekt szybko stał się ulubieńcem.


Kredka do brwi Mon Ami w kolorze 3 - po prostu idealna. Mam już drugie opakowanie i używam jej od dwóch lat.
Perfumy Apple Roxanne (GoldenRose) - piękny, kobiecy zapach z nutą jabłka. Długo się utrzymuje i ma ładną buteleczkę. Za cenę ok 15zł/18ml naprawdę polecam!
Lakier Lovely Hot Trend nr 7 - ulubiony, bo jednowarstwowy. Długo się utrzymuje i ma ładny, stonowany kolor.


Pędzel języczkowy do podkładu Pierre Rene - mam go od dwóch lat i w ogóle nie gubi włosia. Jest miękki, miły w dotyku i zapewnia najlepsze krycie podkładu mineralnego.
Pędzel do cieni/korektora Sense&Body - mięciutki, bardzo dobrze przyczepiają się do niego cienie mineralne, przez co nic się nie osypuje. Jego grubość pozwala na wstępne rozcieranie cieni na powiekach. Używam go też do nakładania mineralnego korektora po oczy - w tej roli również bardzo dobrze się sprawdza. 
Pędzel Sense&Body do kresek - idealny! Kreski rysuję w kilka sekund :) Odpowiednio sztywny, nie odkształca się.
Oba pędzle z Hebe są bardzo dobrej jakości, o poręcznych rączkach i ładnym wyglądzie, w bardzo przystępnej cenie. Chyba skuszę się na więcej ;)
Pędzel do rozcierania z Biedronki - szeroki, puchaty pędzel. Dobrze rozciera, a odpowiednio zadbany (mycie + odżywka) ma mięciutkie włosie.

Ulubieńcy - naturalne półprodukty kosmetyczne.


Żel z aloesu - jedno z największych odkryć minionego roku! Żelowa konsystencja przydaje się w wielu recepturach. Działa silnie nawilżająco, łagodząco, antybakteryjnie; przyspiesza gojenie ran/podrażnień. O tym jak pozyskać żel z aloesu pisałam TUTAJ.
Spirulina - ulubiona maseczka, wszelkie zalety i pochwały znajdziecie TU.
Kwas mlekowy - o nim jeszcze nie pisałam, bo jest to dość nowy półprodukt w mojej pielęgnacji, jednak jego działanie jest zachwycające. To dzięki niemu obecnie "łuszczę się" i oczyszczam skórę twarzy. Mogę nawet rzec, że po dwóch miesiącach stosowania, moje czoło powróciło do stanu sprzed dwóch lat :)
Glukonolakton - pierwszy kwas, który stosowałam do oczyszczania skóry. Delikatny, ale skuteczny, choć... do czasu. Więcej TUTAJ.

Olej z pestek dyni (Netto) - bardzo przyjemny olej do ciała, twarzy i włosów. Nie zapycha, ładnie pachnie. Idealny do olejowania włosów wysoko/średnio porowatych w okresie wiosenno-letnim. Obecnie już skończyłam butelkę, ale nowej nie kupię, bo nadeszła zima i moje włosy pragną...
Olej z kiełków pszenicy - gęsty, odżywczy olej, który uwielbiam! Przepis z nim znajdziecie TUTAJ i TUTAJ, a o efektach na włosach - TU.
Olej z pestek malin - obszerny post z przepisami TUTAJ. Świetny, lekki olej, który zapewnia ochronę UV na poziomie 25-50 SPF. Ulubieniec i stały punkt w pielęgnacji.
Masło shea (Gaj Oliwny) - pachnące, miękkie, świeże. Sprawia, że kosmetyki jeszcze mocniej nawilżają i natłuszczają skórę, ochrania moje paznokcie i usta. Idealne dla wymagającej, suchej skóry.

Najlepsze przepisy, czyli hity spośród ręcznie robionych kosmetyków.


Zimowy balsam do ciała - gęsty, treściwy; bogactwo olejów i maseł. Zadba o naprawdę suchą skórę. Uratował moje dłonie i łydki. Polecam! Przepis i działanie znajdziecie TUTAJ.
Serum do twarzy z kwasem mlekowym - przepis pojawi się niedługo, ale już teraz zdradzę Wam, że to serum jest świetne i w formie, i w działaniu. Sprawia, że kwas nie przesusza skóry, zastępuje krem na noc, a zawarty w nim kwas mlekowy oczyszcza i aktywizuje skórę. Uwielbiam :)
Serum do twarzy na dzień - to nowa wersja malinowego serum do twarzy, wzbogacona o żel z aloesu. Zastępuje krem na dzień i ochrania moją skórę przed promieniami UV, a że jest to niezbędne podczas kuracji kwasami, tworzy idealny duet z w/w serum. Ponadto idealnie współgra z podkładem mineralnym :) Również przepis pojawi się niebawem. Nowa wersja TUTAJ.

Makijaż naturalny = makijaż mineralny.


Mineralne cienie do powiek - powstały z bazy i pigmentów z Kolorówka.com. Rozpisywałam się o nich TU. Dla zachęty dodam, że to najlepsze cienie jakie kiedykolwiek miałam. Przepiękne kolory, łatwe rozcieranie, mocna pigmentacja i nienaganna trwałość. Dają możliwość stworzenia odcienia idealnego, własnego, jedynego :) Polecam każdej z Was!
Mineralne pomadki kolorowe - post TUTAJ. Jeśli są wśród Was niedowiarki, które twierdzą, że w domu nigdy nie stworzymy czegoś na miarę prawdziwej kolorowej pomadki, to ja Wam udowodnię, że się MYLICIE! Piękne kolory, pielęgnacja ust i 100% naturalność. A przy tym konsystencja kremowej pomadki, która nie spływa z ust. Przy przepisie mocno się napracowałam, więc korzystajcie i Wy :)


Podkład mineralny do cery tłustej lub mieszanej - post z instrukcją i opinią TUTAJ. Pojęcie "podkład idealny" naprawdę ma swoje odwzorowanie w rzeczywistości ;) Połączenie dobrego krycia, lekkości i 100% naturalności oraz idealnie dobranego odcienia. Polecam!
Korektor mineralny - przerobiony podkład, a więc odrobinę jaśniejszy i bardziej kryjący. Zakamufluje nawet duże cienie pod oczami. Wkrótce poznacie go bliżej :)
Mineralne róże do policzków - bardzo delikatny i jego przeciwieństwo, ciemny, zgaszony róż. Bez obaw, na policzkach nie jest tak ciemny ;) Wyglądają bardzo naturalnie, świeżo, jak prawdziwe rumieńce. Przepis wkrótce.

Moje małe/wielkie sukcesy
  • Oczyszczenie skóry twarzy, zmniejszenie przetłuszczania się czoła, pozbycie się zaskórników zamkniętych.
  • Poprawa stanu włosów, zmniejszenie przetłuszczania - obecnie myję włosy co 4 dni! (więcej o włosach napiszę w osobnym poście)
  • Postęp w makijażu.

  • Współpraca ze sklepem Gaj Oliwny.
  • Zdobyłam doświadczenie i wiedzę, która zupełnie odmieniła moje spojrzenie kosmetyki.
  • Przez cały ten rok pielęgnowałam swoją skórę i włosy naturalnie. Unikałam szkodliwych składników w kosmetykach. Wprowadziłam do pielęgnacji ochronę przeciwsłoneczną i kwasy. 
  • Zagłębiłam się w makijaż mineralny, dzięki czemu jedynymi nienaturalnymi kosmetykami kolorowymi na mojej twarzy są tusz do rzęs i kredka do brwi. 
  • Blog posiada 129 Obserwatorów i 71 polubień na FB, za co serdecznie Wam dziękuję! Bez Was nie byłoby tego bloga. Bardzo cieszę się, że moje przepisy są dla Was inspiracją :)

Minął jeden rok, a teraz nadszedł kolejny. Wiele się działo i wiele jeszcze przede mną. Ale niezmiennym pozostaje cel - przekonać jak najwięcej z Was, że to, co naturalne, jest najlepsze!

Komentarze

  1. Ja chcę ten tusz. Efekt na rzęsach jest genialny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak myślę ;) Warto się za nim obejrzeć :)

      Usuń
  2. Gratuluję sukcesów, bardzo podoba mi się ostatni makijaż!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) A makijaż z opisem kolejnych czynności pewnie niedługo na blogu przedstawię ;)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Dowód na to, że tusz tuszowi nie równy ;)

      Usuń
  4. Tusz mnie urzekł. POzdrawiam Kasia z mIneralnego Świata

    OdpowiedzUsuń
  5. gratuluę sukcesów, a w Nowym Roku życzę kolejnych i wiele uśmiechu i radosnych chwil!
    Strasznie mnie korcisz cieniami, pomadkami i podkładem - kolorowych prób jeszcze nie podejmowałam;)
    Także bardzo lubię olej z pestek malin:)

    pozdrawiam ciepło
    :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bym zapomniała, tusz wygląda pięknie, ale główniedzięki cudnej oprawie Twoich oczu i urodzie w ogóle;)

      Usuń
  6. Dziękuję i Tobie również tego życzę :) koniecznie spróbuj minerałów, nie zawiedziesz się. Co do tuszu - nie każdy tusz tak wygląda na moich rzęsach. Bywały takie, co wręcz je optycznie skracały... także polecam catrice :-)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz